czwartek, 5 lutego 2015
Stereotypy...
Nienawiść jest moim lekarstwem. Gorzką a zarazem słodką codziennością. To mój respirator , krew i tlen. Ona utrzymuje mnie przy życiu. Światopogląd mówi nam ,, To jest złe". Ja zrobiłam na przekór światu. Łamię zasady , poglądy , obyczaje. Czy jestem wyjątkowa ? Nie wiem. Dla ludzi ,,normalnych" - mam tu na myśli osoby które żyją jak reszta , mają takie same poglądy i obyczaje , zapewne tak. Chociaż w ich oczach nie jestem wyjątkowa , lecz ,,dziwna". Zawsze taka byłam , ale dopiero teraz całkowicie to dostrzegli. Dlaczego ludzie odstający od normy , są uważani za dziwaków , wariatów ? Czy nikt tego nie rozumie ? Ile razy z moich ust padły słowa ,, Śmiejcie się ze mnie bo jestem inna. Ja śmieję się z was , bo wszyscy jesteście tacy sami".Dlaczego ludzie z problemami , nie dostają odpowiedniej pomocy ? Dlaczego ludzie z chorobami nie są należycie leczeni ? To ma być świat dany nam od Boga ? Czemu ludzie zostali ,,stworzeni na wzór Stwórcy" skoro dał im wolną wolę ? Czy to logiczne ? Dlaczego my byśmy mieli teraz cierpieć za ,,grzech pierworodny Adama i Ewy ? Sądzicie , że tak miało być ? Wszyscy w to wierzycie ? Na pewno nie ! Ale nawet jeśli nie , to i tak skrywacie to w sobie , bo gdybyście powiedzieli to na głos , wtedy stalibyście się ,,inni". Stalibyście się niebieską łzą w morzu czarnej otchłani. Właśnie tego się boimy. Boimy się odrzucenia i samotności , nie zrozumienia. Tak bardzo się do tych rzeczy przyzwyczailiśmy , że mamy wrażenie , iż nie możemy bez nich żyć. Ale to są tylko pozory. Skąd to wiecie, skoro nie spróbowaliście ? Lęk jest z nami wszędzie i ja wierzę w to , że jego nie da się pozbyć - ale czy to znaczy , że ma nami zawładnąć ? nie ! Możemy go uciszyć , schować w najdalszy kat serca. Ciemny wilgotny i cichy. Tam postawimy klatkę z metalowych prętów. Zamkniemy tam swój strach i ,,odejdziemy". W końcu o nich zapomnimy. Czy naprawdę chcecie być wszyscy tacy sami ?
piątek, 30 stycznia 2015
Pustka..
Kim ja jestem ? Patrzę w lustro i nie umiem odpowiedzieć sobie na to pytanie. Przecież kiedyś byłam inna prawda ? Czym/Kim ja się stałam ? Jestem .... inna. Właśnie taka się stałam , inna niż reszta. Ale.. czy to dobrze ? Jestem opanowana w każdej sytuacji , chłodna , już bez emocji. Ignorująca i odsuwająca się od ludzi. Ludzie ? Oni coraz częściej stają się dla mnie tylko przedmiotami.Celem mojego życia stała się egzystencja we wrogości wobec wszystkiego co mnie otacza.Walczę tylko dla siebie. Zrozumiałam , że samotność to nie zawsze jest konieczność , czasem też wybór , który się podejmuje samemu , odsuwając się od otoczenia.Ja pragnęłam miłości ,przyjaźni , skrycie pragnęłam tego uczucia , wcale nie chciałam podjąć takiego wyboru , ale nie potrafiłam istnieć inaczej.Zmieniłam swój świat i to jak na niego patrzę. Zmieniłam swoje poglądy i sposób rozumienia ludzi. Stałam się innym człowiekiem. Czy to źle ?
- W końcu zrozumiałem... Jestem sam. Nie będę nikomu ufał, ani nikogo kochał. Jestem sam.
- Masz takie same oczy jak ja... Oczy przepełnione nienawiścią i śmiercią... Tak jak moje... Twoje oczy mówią mi, jak bardzo chcesz zabić kogoś, kto umieścił cię w tym piekle zwanym samotnością...
- Jesteś słaby. Dlaczego jesteś słaby? Ponieważ brak ci nienawiści.
- Jeśli się wyróżniasz, jesteś znienawidzony przez innych.
- Jeśli masz siłę, w końcu staniesz się samotny, a w ostateczności arogancki. Nawet jeśli byłeś wszystkim czego ludzie życzyli ci od początku.
- To co mam nie jest marzeniem, ponieważ zamienię to w rzeczywistość.
- Nie obchodzi mnie z kim będę musiał walczyć... Jeśli ktoś oderwie mi ręce, zakopię go na śmierć... Jeśli wyrwie mi też nogi, zagryzę go na śmierć... Jeśli oderwie mi głowę, będę wgapiać się w niego aż umrze... I jeśli wydłubie mi oczy, będę przeklinał go zza grobu... Nawet jeśli zostanę rozszarpany na kawałeczki...
- Nie jestem śmieciem i nie zamierzam się nim stać!
środa, 28 stycznia 2015
Mój świat i ja ...
Już się jej nie boje. Nie jest mi straszna , ani złowroga. Jest przyjacielska , czuję się tam bezpiecznie. Jest moją oazą spokoju , ciszy. Tam czuje się sobą , czuje się rozumiana. Ona otwiera ramiona , chce mnie przyjąć. Jak mogę jej odmówić ?
Jestem sobą , czy to źle ?
Uczucie łudząco podobne do szczęścia , miejsce zostawione specjalnie dla Ciebie. Uczucie spełnienia. Masz swój świat , prawda ? I co z tego , że mój jest zły i ciemny , a twój jasny i dobry ? Przecież tam też są ludzie , płacz , śmiech. To ty decydujesz jak będzie wyglądał TWÓJ świat. Mój jest... ciemny , pokryty mgłą. Zza niej wyłaniają się konary bezlistnych drzew. Jest chłodno , tam cały czas jest zima. Jest także morze które nie zamarza. Ma krystaliczną wodę w koło pełno złotego czystego piasku. Jest las , mam tam ulubione drzewo. I są tam zwierzęta. Wszystkich gatunków , a na osobnej wysepce są zwierzęta z miologii , jak i te stworzone przeze mnie - ja przecież cały czas ulepszam , dopełniam mój świat. I są smoki , gryfony , feniksy .... Tam nie ma słońca. Jest księżyc , oświetlający blaskiem cały ląd i morze. Czasami zakrywają go chmury ... by za jakiś czas znów zaczął wyłaniać się dając nieco przyćmionej jasności. Tam nie ma ludzi , czasami się pojawiają , ale szybko znikają , boją się. Jest także wyspa , o której nikt nie wie. Stworzyłam ją dla osób na które czekam. Jest wyjątkowe drzewo. Ze złotymi listkami i płonącymi gałązkami. Jest tylko dla mnie. Gdy na nim siadam nie czuję bólu , a moje ubranie się nie pali. Znajduje się na plaży z ,,widokiem" na bezkresne morze.Spadają z niego nieduże płonące karteczki , to moje myśli. Mam skrzydła , którymi latam nad konarami drzew.To mój świat...
A twój ?
Piszcie !
Hey !
No więc stwierdziłam , że .. mogłabym wam jakoś pomóc. Jeśli macie jakieś problemy , napiszcie do mnie ! Pomogę wam , postaram się wspierać.
Zapytaj.onet.pl - Black Girll
Poczta - Huntedgirll@gmail.com
Facebook - Hunted Girl
Czekam ! :))
No więc stwierdziłam , że .. mogłabym wam jakoś pomóc. Jeśli macie jakieś problemy , napiszcie do mnie ! Pomogę wam , postaram się wspierać.
Zapytaj.onet.pl - Black Girll
Poczta - Huntedgirll@gmail.com
Facebook - Hunted Girl
Czekam ! :))
Znowu...
Hej !
No więc ... ostatnio pisałam , że coś się zmieniło. Mówiłam , że nie umiem opisać tego uczucia. Teraz potrafię ono było ulotne, spowodowane zdarzeniami i ,,zmianami". Nie wiem czy to coś pomogło ... pisałam , że tak.. ale ja... nie wiem co ja czuję , wiem jedno. Jest coraz gorzej. Brnę do otchłani ciemności bez wyjścia. Na początku świadomie , później zaczęłam się cofać , lecz nie na długo. Na jakiś czas stanęłam w miejscu. Nie miałam siły i... idę dalej do przodu. Coraz częściej jest mi wszystko jedno. Nauczę się czy nie , zjem jakąś przekąskę czy nie , porozmawiam z kimś czy nie. Wszystko mi zobojętniało. Problem w tym , że to wcale nie jest wesołe , gdy otwieram rano oczy z myślą ,, wstać czy nie" i gdyby nie to , że jest coś przez co muszę wstawać , to bym tego nie robiła. Światło mnie irytuje , wolę ciemność. Ludzie - brzydzę się nimi i boję się ich , nie ufam. Życie powoli coraz bardziej traci sens. Wizja ,, wstać czy nie" mimo wszystko zaczyna mnie przerażać. Bo ja wiem , że gdybym mogła to bym nie wstawała , nie wychodziła z pokoju... Co ja czuję ? Mam wrażenie jakbym na plecach miała głaz który mnie przygniata , powoli łamie kości. Złamie rdzeń kręgowy a ja z okrzykiem bólu na ustach , upadnę na kolana. Krew spłynie mi kątami ust , a ja bez siły upadnę na ziemię i nie wstanę. Moje serce .. czuje ból... Tak boli mnie serce. Mam wrażenie jakbym w środku miała bombę która zaraz wybuchnie a jednocześnie uczucie jakby ktoś obwiązał moje serce paskiem i ścisnął. Wszystko traci sens ....
No więc ... ostatnio pisałam , że coś się zmieniło. Mówiłam , że nie umiem opisać tego uczucia. Teraz potrafię ono było ulotne, spowodowane zdarzeniami i ,,zmianami". Nie wiem czy to coś pomogło ... pisałam , że tak.. ale ja... nie wiem co ja czuję , wiem jedno. Jest coraz gorzej. Brnę do otchłani ciemności bez wyjścia. Na początku świadomie , później zaczęłam się cofać , lecz nie na długo. Na jakiś czas stanęłam w miejscu. Nie miałam siły i... idę dalej do przodu. Coraz częściej jest mi wszystko jedno. Nauczę się czy nie , zjem jakąś przekąskę czy nie , porozmawiam z kimś czy nie. Wszystko mi zobojętniało. Problem w tym , że to wcale nie jest wesołe , gdy otwieram rano oczy z myślą ,, wstać czy nie" i gdyby nie to , że jest coś przez co muszę wstawać , to bym tego nie robiła. Światło mnie irytuje , wolę ciemność. Ludzie - brzydzę się nimi i boję się ich , nie ufam. Życie powoli coraz bardziej traci sens. Wizja ,, wstać czy nie" mimo wszystko zaczyna mnie przerażać. Bo ja wiem , że gdybym mogła to bym nie wstawała , nie wychodziła z pokoju... Co ja czuję ? Mam wrażenie jakbym na plecach miała głaz który mnie przygniata , powoli łamie kości. Złamie rdzeń kręgowy a ja z okrzykiem bólu na ustach , upadnę na kolana. Krew spłynie mi kątami ust , a ja bez siły upadnę na ziemię i nie wstanę. Moje serce .. czuje ból... Tak boli mnie serce. Mam wrażenie jakbym w środku miała bombę która zaraz wybuchnie a jednocześnie uczucie jakby ktoś obwiązał moje serce paskiem i ścisnął. Wszystko traci sens ....
wtorek, 20 stycznia 2015
Powtarzam ...
TO JEST FANTASTYKA. To co tu tworzę na tym blogu ...Rozumiecie ?
,,Fantastyka - dziedzina literatury (a także filmu i innych dziedzin sztuki i kultury). Polega ona na kreowaniu istot, które są wytworem wyobraźni, części świata lub całej rzeczywistości zupełnie odmiennej od tej, którą znamy z życia."
Rozumiecie , czy mam przeliterować ? -.-
,,Fantastyka - dziedzina literatury (a także filmu i innych dziedzin sztuki i kultury). Polega ona na kreowaniu istot, które są wytworem wyobraźni, części świata lub całej rzeczywistości zupełnie odmiennej od tej, którą znamy z życia."
Rozumiecie , czy mam przeliterować ? -.-
poniedziałek, 19 stycznia 2015
To chyba to...
Cześć !
Więc ...coś we mnie pękło. Ja... nawet nie umiem tego opisać. Czy to było uczucie : przelotne , długie. Czy czułam strach , szczęście , zmartwienie ? Nie wiem.... To coś ... jakby ktoś mi ściągnął maskę z twarzy. Zrozumiałam , dlaczego ludzie postąpili tak , a nie inaczej ... Ale... wystarczyła jedna piosenka. Dokładnie zespół... to .. przywołało tyle wspomnień i kiedyś .. pewnie bym płakała , że te chwile już nie wrócą. Dzisiaj śmieję się , rozpamiętuje i cieszę się , że coś takiego przeżyłam.Ale... ja .. nie wiem . Czuję ... nie .. ja nie wiem co czuję. Czy to szczęście , zniechęcenie , odwaga , strach ? Nie wiem ... coś czego jeszcze nie czułam . Jakby to powiedzieć : ,,Zrozumiałam wiele rzeczy , ale tak naprawdę to niewiele pomogło"
Tutaj cytat dla... osoby ... dla osoby ja po prostu.. wierzę że się zmienisz, że zrozumiesz, wrócisz i przeprosisz , czekam lata i nic się nie dzieje , to nie istotne. Będę czekać do mojej śmierci , a wiesz czemu ? Bo w Ciebie wierzę !
,,Ile Cię trzeba dotknąć razy żeby się człowiek poparzył?
Ale tak żeby już więcej ani razu
Żeby już więcej za nic
Żeby już więcej nie miał odwagi
No ile razy?!"
Więc ...coś we mnie pękło. Ja... nawet nie umiem tego opisać. Czy to było uczucie : przelotne , długie. Czy czułam strach , szczęście , zmartwienie ? Nie wiem.... To coś ... jakby ktoś mi ściągnął maskę z twarzy. Zrozumiałam , dlaczego ludzie postąpili tak , a nie inaczej ... Ale... wystarczyła jedna piosenka. Dokładnie zespół... to .. przywołało tyle wspomnień i kiedyś .. pewnie bym płakała , że te chwile już nie wrócą. Dzisiaj śmieję się , rozpamiętuje i cieszę się , że coś takiego przeżyłam.Ale... ja .. nie wiem . Czuję ... nie .. ja nie wiem co czuję. Czy to szczęście , zniechęcenie , odwaga , strach ? Nie wiem ... coś czego jeszcze nie czułam . Jakby to powiedzieć : ,,Zrozumiałam wiele rzeczy , ale tak naprawdę to niewiele pomogło"
Tutaj cytat dla... osoby ... dla osoby ja po prostu.. wierzę że się zmienisz, że zrozumiesz, wrócisz i przeprosisz , czekam lata i nic się nie dzieje , to nie istotne. Będę czekać do mojej śmierci , a wiesz czemu ? Bo w Ciebie wierzę !
,,Ile Cię trzeba dotknąć razy żeby się człowiek poparzył?
Ale tak żeby już więcej ani razu
Żeby już więcej za nic
Żeby już więcej nie miał odwagi
No ile razy?!"
piątek, 16 stycznia 2015
Zrozumiałam ...
,,Nienawiść niszczy wszystko" usłyszałam. Przed oczami miałam momenty , chwile które były tylko nienawiścią , do siebie , do ludzi , do świata. Raniłam wszystkich na około i ja... nie widziałam w tym nic złego. Stałam się potworem. Osobą , którą tak naprawdę nie chciałam być. Nie doceniałam tego co mnie otaczało. Byłam egoistyczna , wredna i uparta , ze stalową maską , człowieka którego w sobie zabiłam już dawno temu.
Zrozumiałam ... ale czy to coś zmieniło ?
Może... może moje poglądy nieco przekrzywiło , może życie trochę przygwoździło , ale tak naprawdę nic nie zmieniło. Chociaż zrobiło jedną rzecz , ściągnęło moją stalową maskę i wciągnęło do środka mnie , a ostre krawędzie uszkodziło to , co pozostało z mojego serca. I może dzięki bólu który zadało , trochę go uleczyło.
Ale co daje skrywanie w sobie tego wszystkiego ?
Złudne pojęcie , że świat jest lepszy ?
Ze człowiek , może się zmienić ?
Zmianę poglądów i perspektyw ?
Inny kąt patrzenia na ludzi ?
Zmianę roli w filmie ?
Ale czy to ulecza ?
Moje marzenia zeszły na boczny plan , z głównej roli , do osoby 3-planowej. Bo moje serce , podjęło walkę , o coś ważnego dla mnie , a zarazem tak nieosiągalnego.
,,Rzecz nie jest w tym jaki jesteś, lecz jaki nie jesteś"
Niczego nie daje zagłębianie się w marzeniach i zapominanie o życiu"
Zrozumiałam ... ale czy to coś zmieniło ?
Może... może moje poglądy nieco przekrzywiło , może życie trochę przygwoździło , ale tak naprawdę nic nie zmieniło. Chociaż zrobiło jedną rzecz , ściągnęło moją stalową maskę i wciągnęło do środka mnie , a ostre krawędzie uszkodziło to , co pozostało z mojego serca. I może dzięki bólu który zadało , trochę go uleczyło.
Ale co daje skrywanie w sobie tego wszystkiego ?
Złudne pojęcie , że świat jest lepszy ?
Ze człowiek , może się zmienić ?
Zmianę poglądów i perspektyw ?
Inny kąt patrzenia na ludzi ?
Zmianę roli w filmie ?
Ale czy to ulecza ?
Moje marzenia zeszły na boczny plan , z głównej roli , do osoby 3-planowej. Bo moje serce , podjęło walkę , o coś ważnego dla mnie , a zarazem tak nieosiągalnego.
,,Rzecz nie jest w tym jaki jesteś, lecz jaki nie jesteś"
Niczego nie daje zagłębianie się w marzeniach i zapominanie o życiu"
sobota, 10 stycznia 2015
Strach...
Jest elementem naszego życia.
Urodziliśmy się z nim , i giniemy przy jego boku.
Jest cichym przyjacielem, oczekującym na moment :
naszego zwątpienia , naszej porażki.
Kieruje nim umysł , lecz nie serce.
Mówi : Uciekaj , biegnij przed siebie i nie wracaj !
Ty drżysz , chwila zwątpienia wystarczy.
Zapominasz że głęboko w tobie , bije...
nieprzerwanie , od nocy do rana , od rana do nocy,
bije twoje serce.
To ono utrzymuje Cię przy życiu,
a skoro dzięki niemu żyjesz ,
dzięki niemu jest strach.
Co więc zrobisz ?
Pozwolisz przestać mu bić ?
Nie. Masz przejąć nad nim kontrolę.
Pokieruj się sercem, niech idzie w rytm
wystukiwany przez Ciebie.
Wtedy stwórz melodię ,
cichą , spokojną.
Pozwól by Cię otuliła,
wzięła w ramiona jak matka.
A gdy poczujesz otuchę,
a dźwięki będą nieustannie,
trwać przy twym uchu ,
pójdziesz dalej.
Nie zatrzyma Cię nic ,
nie pokona Cię nic ,
bo zniknął strach.
piątek, 9 stycznia 2015
Ważne !!! Ważne !!!
Boże ludzie -.- To co ja piszę na tym blogu to jest FANTASTYKA , rozumiecie ? To nie dzieje się naprawdę to jest jakby opowiadanie w opowiadaniu , kapujecie ? Natchnęło mnie , gdy czytałam książkę ,,Świat Zofii " Tam też była książka w książce.
środa, 7 stycznia 2015
Mój wiersz : Maska.
Spokojna , cicha.
Dobra dziewczyna.
Piątki , szóstki to priorytet,
tyko że nie dla niej.
Uczyła się dobrze,nie miała uwag,
lecz życie biegło dalej.
Kolejne problemy , kolejne porażki.
Nie poddam się mówiła.
Miała oparcie , miała wsparcie.
Lecz minęła chwila ,
I trzeba było iść dalej.
Wreszcie ściągnęła maskę.
Powiedziała dość mam tego !
Pochłonęła ją nienawiść,
pochłonęły problemy.
I wreszcie przegrała walkę
A wtedy stało się...
Zabiła siebie ,
zrobiła zamach na swoje istnienie.
Lecz płynęły dni i noce.
Zapomnieli już ,
o dobrej dziewczynie ,
bo wiedzieli że jej nie ma.
Ale ona trwała w sercach ich.
lecz nigdy nie wróciła.
Zostawili ją , zapomnieli.
Porzucili ją raz drugi.
Taki nawyk porzucania
istnieje i nie zginie
P.S - trochę marne bo cierpię na chwilowy brak weny .
Dobra dziewczyna.
Piątki , szóstki to priorytet,
tyko że nie dla niej.
Uczyła się dobrze,nie miała uwag,
lecz życie biegło dalej.
Kolejne problemy , kolejne porażki.
Nie poddam się mówiła.
Miała oparcie , miała wsparcie.
Lecz minęła chwila ,
I trzeba było iść dalej.
Wreszcie ściągnęła maskę.
Powiedziała dość mam tego !
Pochłonęła ją nienawiść,
pochłonęły problemy.
I wreszcie przegrała walkę
A wtedy stało się...
Zabiła siebie ,
zrobiła zamach na swoje istnienie.
Lecz płynęły dni i noce.
Zapomnieli już ,
o dobrej dziewczynie ,
bo wiedzieli że jej nie ma.
Ale ona trwała w sercach ich.
lecz nigdy nie wróciła.
Zostawili ją , zapomnieli.
Porzucili ją raz drugi.
Taki nawyk porzucania
istnieje i nie zginie
P.S - trochę marne bo cierpię na chwilowy brak weny .
Może jednak.. :/
Hej .
Stwierdziłam że może jednak , będę pisać jakieś wierszę , swoje własne , by opisać to co czuję. Kopiując z neta czuję się dziwnie , nieswojo . Mam wręcz wyrzuty sumienia. Jak wam się podoba ten pomysł ?
Stwierdziłam że może jednak , będę pisać jakieś wierszę , swoje własne , by opisać to co czuję. Kopiując z neta czuję się dziwnie , nieswojo . Mam wręcz wyrzuty sumienia. Jak wam się podoba ten pomysł ?
O mały włos...
Tak ! W końcu nadszedł dzień kiedy musiałam wrócić do pieprzonej szkoły , beznadziejnych ludzi , i nierozumiejących nauczycieli , po prostu powrót do codzienności -.-
Chcąc nie chcąc idę do pielęgniarki ( pocięłam się wczoraj , i musiałam zmienić plastry , nie miałam zapasowych) Pomijam że czekałam na nią dobre 10min..-.- No i wreszcie łaskawie przychodzi , i mówi no to pokaż to rękę. Pokazuje jej a ta do mnie żebym jej nie wciskała kitu z kotem , bo ona jestem lekarzem i jej nie oszukasz. I pyta się czemu się pocięłam . To mówię : ,, Z własnej głupoty , chciałam zobaczyć jak to jest" Dała mi plaster i powiedziała : ,,Twierdzisz , że nie masz żadnych problemów , ale gdybyś tylko chciała , przyjdź porozmawiamy". Yhym ja wiem jak to by się skończyło , najpierw by była pedagog szkolna , później dyrektor. A jak bym powiedziała jakie mam problemy , to był by sąd , a później dom dziecka. Tak się pomaga dzieciom w Polsce , czyli po prostu XXI wiek , kurna witam , witam w XXI wieku , gdzie ludzie myślą , że tną się tylko ,,emo" , miłości wyznaje się przez Facebook'a , a ludzie to parszywe zakłamane świnie :))
Fuck ....
"Nie chcieliśmy takiego zakończenia, chcieliśmy żyć. Ten świat nie ma miłości, ten świat umiera. Ten świat na nas nie zasłużył, dlatego musimy odjeść. Nasza historia już została opowiedziana, my odchodzimy, a wy zostaniecie. Zabijacie się powoli, sami o tym nie wiedząc. To wy jesteście salą samobójców..."
"Krwawię Cicho Żyjąc
Żyję Cicho Krwawiąc"
Przez Ciebie żyletka w ręce co noc.
Przez Ciebie tabletek połkniętych stos.
Przez Ciebie myśli samobójcze,
Przez Ciebie przerwany sen.
Przez Ciebie wieczna depresja.
Przez Ciebie autoagresja.
Przez Ciebie został ze mnie wrak.
Przez Ciebie na ciele wielki znak.
Przez Ciebie na psychice czarny ślad.
Ataki coraz częstsze.
Myśli coraz głębsze.
Żyletki coraz ostrzejsze.
Tabletki coraz mocniejsze.
Trzęsące się ręce.
Nie mogę tak więcej...
Chcąc nie chcąc idę do pielęgniarki ( pocięłam się wczoraj , i musiałam zmienić plastry , nie miałam zapasowych) Pomijam że czekałam na nią dobre 10min..-.- No i wreszcie łaskawie przychodzi , i mówi no to pokaż to rękę. Pokazuje jej a ta do mnie żebym jej nie wciskała kitu z kotem , bo ona jestem lekarzem i jej nie oszukasz. I pyta się czemu się pocięłam . To mówię : ,, Z własnej głupoty , chciałam zobaczyć jak to jest" Dała mi plaster i powiedziała : ,,Twierdzisz , że nie masz żadnych problemów , ale gdybyś tylko chciała , przyjdź porozmawiamy". Yhym ja wiem jak to by się skończyło , najpierw by była pedagog szkolna , później dyrektor. A jak bym powiedziała jakie mam problemy , to był by sąd , a później dom dziecka. Tak się pomaga dzieciom w Polsce , czyli po prostu XXI wiek , kurna witam , witam w XXI wieku , gdzie ludzie myślą , że tną się tylko ,,emo" , miłości wyznaje się przez Facebook'a , a ludzie to parszywe zakłamane świnie :))
Fuck ....
"Nie chcieliśmy takiego zakończenia, chcieliśmy żyć. Ten świat nie ma miłości, ten świat umiera. Ten świat na nas nie zasłużył, dlatego musimy odjeść. Nasza historia już została opowiedziana, my odchodzimy, a wy zostaniecie. Zabijacie się powoli, sami o tym nie wiedząc. To wy jesteście salą samobójców..."
"Krwawię Cicho Żyjąc
Żyję Cicho Krwawiąc"
Przez Ciebie żyletka w ręce co noc.
Przez Ciebie tabletek połkniętych stos.
Przez Ciebie myśli samobójcze,
Przez Ciebie przerwany sen.
Przez Ciebie wieczna depresja.
Przez Ciebie autoagresja.
Przez Ciebie został ze mnie wrak.
Przez Ciebie na ciele wielki znak.
Przez Ciebie na psychice czarny ślad.
Ataki coraz częstsze.
Myśli coraz głębsze.
Żyletki coraz ostrzejsze.
Tabletki coraz mocniejsze.
Trzęsące się ręce.
Nie mogę tak więcej...
wtorek, 6 stycznia 2015
Mściciel.
-„Ból czyni ludzi silniejszymi. Niszcząc łączące nas więzi, otrzymujemy wspaniałą siłę! „
-„Stało się tak, jak mówiłeś. Cały czas Cię nienawidziłem. Żyłem tylko dla jednej rzeczy: by ujrzeć Twoją śmierć! Tutaj się wszystko zakończy!”
-„Stało się tak, jak mówiłeś. Cały czas Cię nienawidziłem. Żyłem tylko dla jednej rzeczy: by ujrzeć Twoją śmierć! Tutaj się wszystko zakończy!”
-Już dawno się obudziłem…z tych moich głupawych marzeń odnośnie przyszłości i żyję w spokoju. Dlatego tak pragnę tej mocy. Moja przyszłość nie leży w moich marzeniach… Moja przyszłość istnieje w przeszłości. Tam gdzie zawsze była… „
-Lecz moja nienawiść do Ciebie, przekształci moje marzenie w rzeczywistość. Rzeczywistość, która kończy się, z twoją śmiercią”
-„Samotność sprawia, ze ludzie stają się silniejsi”
„Jak bardzo nienawiść wypełnia moje serce i jak dzięki temu stałem się silniejszy… nie masz nawet pojęcia”
„Zostałem tylko ja…Tamtego dnia…płakałem…To był mój…Jestem mścicielem, więc muszę być silniejszy…”
Oto nowa ja.
Wiersz.
Pełna głowa, Pustych myśli.
Puste noce, Puste dni.
Puste serce w pustej piersi,
Głucho brzmi.
Czarne myśli, czarne sny.
Mnóstwo czasu, mnóstwo krwi
Od tak dawna płacz tłumiony
Lekko drży.
Cichy szloch, czysty szept.
Niemy krzyk, bólu jęk.
Spomiędzy warg, dobywa się
Samotności dźwięk.
Smutne oczy, Patrzą w dal
Drżące ręce, chłodna stal
Czyste cięcie
Moja krew
Moje życie...
Moja śmierć...
Puste noce, Puste dni.
Puste serce w pustej piersi,
Głucho brzmi.
Czarne myśli, czarne sny.
Mnóstwo czasu, mnóstwo krwi
Od tak dawna płacz tłumiony
Lekko drży.
Cichy szloch, czysty szept.
Niemy krzyk, bólu jęk.
Spomiędzy warg, dobywa się
Samotności dźwięk.
Smutne oczy, Patrzą w dal
Drżące ręce, chłodna stal
Czyste cięcie
Moja krew
Moje życie...
Moja śmierć...
Mam siłę ...
To nie tak miało być ! Nigdy nie myślałam , że dojdę do momentu bez wyjścia. nie przychodziło mi do głowy że będę musiała postanowić : ,,Żyć czy odejść ?" Życie dało mi miłość, przyjaciółkę, siłę , dało mi świat w kolorach ,a później brutalnie to wszystko odebrało. Nigdy nie pomyślałam , że będę tak walczyć o to by żyć.Ale ja nigdy nie powiem nigdy.Będę walczyć do końca , do osiągnięcia swojego celu. Nie powstrzymasz mnie. Nie ważne ile razy upadnę , bo i tak powstanę.Będę najlepsza. Mogę się wspiąć na najwyższą wieżę , mogę przejść przez ogień , znieść oparzenie.Mam siłę by brnąć dalej , bo moje serce jest pod ostrzałem. I to sytuacja bez wyjścia ... Oddam wszystko co mam , by spełnić marzenie to moje przeznaczenie.Wtedy nie myślałam , że mogę poczuć tę siłę i tę wolność. Nie ważne jak będziesz silny. I nie interesuje mnie to że jesteś , wyższy , starszy i silniejszy , bo ty nie przeżyłeś tego co ja.Powstrzymam emocje , lecz to jest niezamierzona gra słów powstała przez siłę woli. Jak Luke Stalworker ze swoją mocą będę iść do przodu. Nie powstrzymasz mnie ty ani lodowata woda z krwią.Musze być najlepsza , będę najsprytniejsza. Jak Dawid pokonam Goliata. Teraz Świat należy do mnie ,,Urodziłam się z dwóch gwiazd i na Księżycu wylądowałam".
Gdy nie będę miała siły , będę się ciąć. A gdy już z tego wyjdę pokażę ci moje blizny i powiem ile razy Cię nie było kiedy Ciebie potrzebowałam.I wiesz ? Kiedy już Cię spotkam , w niedalekiej przyszłości, wyzwę cię na pojedynek. Pokażę Ci , że całe moje życie to był tylko ten moment , moment gdy upadasz. Nie wzruszą mnie już twoje lamenty i błagania , bo pochłonie mnie ciemność.Nie będzie litości.Poczujesz taki sam ból jak ja , on będzie Cię niszczył od środka. Ogień będzie się tlił powoli , nie pozwolę mu wybuchnąć , będziesz codziennie odczuwał ból , lecz on cię nie zabije. To ja jestem silniejsza od Ciebie i żyję wiesz czemu ? Bo ja nie zrobiłam zamachu na samą siebie , bo kierowała mną nienawiść i obrzydzenie do Ciebie , przy życiu trzymała mnie myśl, że kiedyś się spotkamy a ja Cię pokonam ,a Ty będziesz Cierpiał jak ja. Wtedy będę mścicielem , unicestwię Ciebie , a później siebie. I oboje spotkamy się w piekle.
Miałam
miałam być szczęśliwa
nie jestem
miałam być kochana
nie jestem
miałam mieć przyjaciół
nie mam
miałam żyć
umieram wśród ludzi
Gdy nie będę miała siły , będę się ciąć. A gdy już z tego wyjdę pokażę ci moje blizny i powiem ile razy Cię nie było kiedy Ciebie potrzebowałam.I wiesz ? Kiedy już Cię spotkam , w niedalekiej przyszłości, wyzwę cię na pojedynek. Pokażę Ci , że całe moje życie to był tylko ten moment , moment gdy upadasz. Nie wzruszą mnie już twoje lamenty i błagania , bo pochłonie mnie ciemność.Nie będzie litości.Poczujesz taki sam ból jak ja , on będzie Cię niszczył od środka. Ogień będzie się tlił powoli , nie pozwolę mu wybuchnąć , będziesz codziennie odczuwał ból , lecz on cię nie zabije. To ja jestem silniejsza od Ciebie i żyję wiesz czemu ? Bo ja nie zrobiłam zamachu na samą siebie , bo kierowała mną nienawiść i obrzydzenie do Ciebie , przy życiu trzymała mnie myśl, że kiedyś się spotkamy a ja Cię pokonam ,a Ty będziesz Cierpiał jak ja. Wtedy będę mścicielem , unicestwię Ciebie , a później siebie. I oboje spotkamy się w piekle.
Miałam
miałam być szczęśliwa
nie jestem
miałam być kochana
nie jestem
miałam mieć przyjaciół
nie mam
miałam żyć
umieram wśród ludzi
poniedziałek, 5 stycznia 2015
Nie rób tego ...
Więc kiedy to miało początek ? Ach tak ...
To wtedy kiedy wszystko zaczęło się pieprzyć...
Ale ja ... ja was proszę wy .. nie róbcie tego.
Pijcie , palcie, klnijcie ile wlezie , walcie pięścią w ścianę gryźcie wargi aż do bólu , ale nie tnijcie się !
Na koniec może wiersz :
Widzimy wyraźniej.
Słyszymy więcej.
Czujemy głębiej.
Idziemy wolniej.
Mówimy ciszej.
Chcemy mniej.
Pragniemy spokoju.
Mieszkamy w chaosie.
Kochamy cisze , najmocniej.
Najmocniej.
Już więcej nie będę płakać ..
Od początku czułam , że coś jest nie tak. Ona była ... inna. Może podobna do mojej dawnej przyjaciółki , ale jednak to nie było to samo. Przez te tygodnie , starałam się coś zbudować , uparcie powtarzałam sobie ,, Z tego będzie przyjaźń potrzeba tylko czasu." Uparcie wierzyłam w to , ,że to się uda. Mówiłam sobie ,, ona jest tą osobą której potrzebuje". Jaka ja byłam zaślepiona ! ( u mnie to żadna nowość .. Idiotko ! Idiotko ! Idiotko ! Jak mogłaś nie zauważyć, że to nie jest to ?! Czemu tak cholernie w to wierzyłaś ?! Przecież ja wiedziałam ... ja wiedziałam że nic z tego nie będzie ! Ale ta pieprzona nadzieja musiała zostać !..) Dziś czara goryczy się przelała. Zrozumiałam .. ,, z tego nie będzie nic więcej , najwyżej zostaniemy dobrymi koleżankami" Ale ja wiem.. ja nie chcę dobrej koleżanki , pragnęłam przyjaciółki , czegoś czego ona nie może mi dać.
Dziś był wieczór ... jeden z innych . Wreszcie to pojęłam , zrozumiałam. Weszłam do pokoju , zamknęłam drzwi. Słuchając piosenki ,, Don't Cry" sięgnęłam po cyrkiel. Mówiłam sobie ,, już go nigdy nie dotknę". Ale przecież to nie była obietnica , więc .. Poszłam to łazienki , wzięłam spirytus i kawałek papieru. Zmoczyłam go w spirytusie i przetarłam ostrą stronę cyrkla. Odłożyłam buteleczkę na bok i .. pierwsza kreska byłą za nadzieje , druga za to że oddalam się od celu , (przecież miałam już nie mieć przyjaciółki a chciałam ją mieć) , trzecia za to że nie trzymam się celu (miałam nie ryczeć) czwarta za moją naiwność , piąta za fałszywych ludzi. Szósta przecinająca wszystkie za życie , za to że muszę żyć bo ,, Żyć to nie tylko istnieć". Później wzięłam nowy kawałek papieru i zatamowałam kropelki krwi , nie było ich dużo ... (ale przecież to pierwszy raz do krwi ..) Po tym wzięłam spirytus i wylałam na nową ranę. Piekło .. cholernie piekło .. kiedy już przestało , przemyłam rękę wodą. ,,Tak teraz mi ulżyło , teraz jestem spokojna" powiedziałam do siebie wsłuchując się w włączoną piosenkę ,,Don't Cry". Poczułam , że moja ręka jest mokra (Idiotko ! Ty ryczysz ? Miałaś nie ryczeć , miałaś być twarda ! Tamtej ,,ja" już nie ma ! Masz plan i masz się go do cholery trzymać ! - karciłam siebie w myślach . Wzięłam zeszyt (pierwsze co miałam pod ręką) i rzuciłam o ścianę , później była poduszka .. uderzałam ile tylko miałam sił. Gdy ich zabrakło podeszłam do telefonu gdzie dalej grała muzyka , włączyłam piosenkę ,,Don't Cry na powtarzanie i biorąc totalnie zgniecioną już poduszkę, z telefonem w kieszeni i słuchawkami na uszach podeszłam do ściany. Oparłam się o nią , bez sił psychicznych i fizycznych sunęłam się po niej w dół. Kucnęłam i wkładając głowę w poduszkę płakałam. Ryczałam jak głupia. Wiedziałam że ona .. ona nie była dla mnie , a ja głupia myślałam że będziemy przyjaciółkami. Nie wiem ile siedziałam pod ścianą słuchając jednej i tej samej melodii rycząc w poduszkę , może 20 może 30 min. W końcu wstałam i przemyłam twarz. Następnie wzięłam plaster i nakleiłam na miejsce rany. Włożyłam buty , kurtkę i poszłam na moje drzewo. Siedziałam tam pozwalając by chłodny podmuch wiatru rozwiewał mi włosy. Gdy już się uspokoiłam zeskoczyłam i powiedziałam sobie ,, To był ostatni raz" Włączyłam piosenkę ,, We Are The Champions" i ruszyłam do domu z podniesioną głową.
Dziś był wieczór ... jeden z innych . Wreszcie to pojęłam , zrozumiałam. Weszłam do pokoju , zamknęłam drzwi. Słuchając piosenki ,, Don't Cry" sięgnęłam po cyrkiel. Mówiłam sobie ,, już go nigdy nie dotknę". Ale przecież to nie była obietnica , więc .. Poszłam to łazienki , wzięłam spirytus i kawałek papieru. Zmoczyłam go w spirytusie i przetarłam ostrą stronę cyrkla. Odłożyłam buteleczkę na bok i .. pierwsza kreska byłą za nadzieje , druga za to że oddalam się od celu , (przecież miałam już nie mieć przyjaciółki a chciałam ją mieć) , trzecia za to że nie trzymam się celu (miałam nie ryczeć) czwarta za moją naiwność , piąta za fałszywych ludzi. Szósta przecinająca wszystkie za życie , za to że muszę żyć bo ,, Żyć to nie tylko istnieć". Później wzięłam nowy kawałek papieru i zatamowałam kropelki krwi , nie było ich dużo ... (ale przecież to pierwszy raz do krwi ..) Po tym wzięłam spirytus i wylałam na nową ranę. Piekło .. cholernie piekło .. kiedy już przestało , przemyłam rękę wodą. ,,Tak teraz mi ulżyło , teraz jestem spokojna" powiedziałam do siebie wsłuchując się w włączoną piosenkę ,,Don't Cry". Poczułam , że moja ręka jest mokra (Idiotko ! Ty ryczysz ? Miałaś nie ryczeć , miałaś być twarda ! Tamtej ,,ja" już nie ma ! Masz plan i masz się go do cholery trzymać ! - karciłam siebie w myślach . Wzięłam zeszyt (pierwsze co miałam pod ręką) i rzuciłam o ścianę , później była poduszka .. uderzałam ile tylko miałam sił. Gdy ich zabrakło podeszłam do telefonu gdzie dalej grała muzyka , włączyłam piosenkę ,,Don't Cry na powtarzanie i biorąc totalnie zgniecioną już poduszkę, z telefonem w kieszeni i słuchawkami na uszach podeszłam do ściany. Oparłam się o nią , bez sił psychicznych i fizycznych sunęłam się po niej w dół. Kucnęłam i wkładając głowę w poduszkę płakałam. Ryczałam jak głupia. Wiedziałam że ona .. ona nie była dla mnie , a ja głupia myślałam że będziemy przyjaciółkami. Nie wiem ile siedziałam pod ścianą słuchając jednej i tej samej melodii rycząc w poduszkę , może 20 może 30 min. W końcu wstałam i przemyłam twarz. Następnie wzięłam plaster i nakleiłam na miejsce rany. Włożyłam buty , kurtkę i poszłam na moje drzewo. Siedziałam tam pozwalając by chłodny podmuch wiatru rozwiewał mi włosy. Gdy już się uspokoiłam zeskoczyłam i powiedziałam sobie ,, To był ostatni raz" Włączyłam piosenkę ,, We Are The Champions" i ruszyłam do domu z podniesioną głową.
,, Wybrana" cz.I
Nie , nie , nie ! - chciałam krzyczeć lecz w moim wykonaniu przypominało mi to raczej cichy pisk. ,, Nie mo.. nie mogę teraz zginąć ! - szeptałam , lecz usta co chwila zapełniały mi się krwią. ,,Musimy..musimy iść dalej'' - mówiłam przekrzykując szalejący wicher. ,,Hubert zabierz mnie pro.. ,,Ciii . Cicho Kochanie. Uspokój się wszystko będzie dobrze." Zrozumiałam że jestem na czyiś rękach , złamana noga dała o sobie znać , syknęłam z bólu , poczułam ciemność i zemdlałam.Gdy się obudziłam poczułam ciepło. ,,Gdzie jesteśmy ?"
Ciii , jesteśmy w namiocie , odpoczywaj wszystko będzie dobrze , zobaczysz"- szeptał do mnie mój ukochany chłopak. ,,Wyzdrowiejesz i wrócimy do domu " Poczułam napływającą krew. Zaczęłam się krztusić. Hubert siłą sprawił iż po chwili znów byłam w pozycji leżącej. Czułam się coraz gorzej , wiedziałam że moja noga jest złamana. Skroń boleśnie pulsowała , a długi sztylet był wbity w moje płuco. Nagle zaczęłam się dusić. Próbowałam wydychać złapane w panice powietrze lecz nie byłam w stanie. Do ust napłynęła nowa krew. W tamtym momencie już się nią dławiłam.
Powoli otworzyłam oczy.Widziałam spanikowanego mężczyznę, który usiłuje mnie ratować.
- Podaj mi plecak. - powiedziałam ledwo słyszalnym głosem. Wyciągnęłam z niego podłużne , skórzane pudełko.
-Kochanie , co to ? - zapytał mój zdziwiony chłopak
- To nie ważne. Weź scyzoryk i przetnij mi skórę na kciuku , do krwi.- odpowiedziałam stanowczym głosem
- Nie , nie zrobię tego . Co .. zostaw to ! - Krzyknął , lecz było już za późno. Wzięłam sztylecik i zrobiłam nim długą szramę. W pośpiechu otworzyłam pudełko i wyciągnęłam z niego długi pergamin papieru. Był bardzo stary , boki były już koloru żółtego. Rozwinęłam ,,dokument " na kolanach a w miejscu podpisu , spłynęło kilka kropli mojej krwi. Nagle cały papier zaczął się palić. O dziwo nie czułam bólu , a mojego podarte dżinsy , nie zapaliły się . Usłyszałam w głowie głos mojego dziadka ,, Jeśli nadejdzie pora , a będzie to moment twej śmierci , rozwiń ten papier , a w miejsce podpisu ofiaruj swoją krew. Jest to pakt , który ja zdobyłem ... aby ratować ciebie. Jesteś wybranką , pamiętaj o tym" - wtedy nie rozumiałam o co mu chodziło. Od tamtej pory uważałam go za świra , ale w tamtym momencie , nie miałam wyjścia. Nie chciałam umierać , nie chciałam zostawiać mężczyzny którego kocham.
Wtedy usłyszałam łagodny dzwoneczkowy głos mówiący :
,, A więc jednak , to ty. Cieszymy się niezmiernie , że dołączysz do naszych braci i sióstr. Gdy oswoisz się z nowym życiem , poznasz mężczyznę , który przeprowadzi cię przez wszystkie misje jakie będziesz musiała wykonać. Hubertem zajmiemy się my , on nie może ... Zresztą to nie ważne. Czekamy na ciebie z niecierpliwością."
Co ?! Co macie zamiar zrobić z moim ukochanym ! Wracaj ! - krzyczałam , lecz nikt mi nie odpowiedział , czułam pustkę. Po chwili otworzyłam oczy.
- Kochanie , ty majaczysz , słyszysz mnie ? - Odezwał się głos.
- Pamiętaj o tym , że Cię kocham , jesteś dla mnie wszystkim - szepnęłam mu do ucha , a z moich oczu popłynęły łzy. Kocham Cię...
W tym momencie poczułam ... nie wiem co to było. Czułam , że już mnie nie ma.Coś podświadomie wypychało mnie z rzeczywistości.Kolorowe światełka po chwili zaczęły tworzyć kształty , coraz wyraźniejsze , realistyczne.Pojawiło się uczucie którego nie umiem opisać , czy to był spokój , zaćmienie ,radość , lęk , a może pustka ? Nie ... to było coś czego nigdy nie przeżyłam , nigdy nie czułam.Po chwili dotarło do mnie nowe uczucie , kształty wyraźnie się wyostrzyły , poczułam zapach. Czułam że żyję. Byłam szczęśliwa , wiedziałam , że już za chwilę powrócę do świata żywych. Tak ! Opowiem wszystko Hubertowi , uciekniemy i zaczniemy wszytko od nowa. Zapomnimy o tym co się tu stało. Będziemy razem szczęśliwi na drugim końcu świata. Ogarnęła mnie radość której nie da się opisać. Wracam do człowieka którego kocham , wiem że on mnie potrzebuje , nie zostawię go. Wygrałam , walczyłam dla niego.
Powoli otworzyłam oczy i zamarłam. Widok jaki zobaczyłam mnie przeraził , nie mogłam uwierzyć w to co widzę ...
Ciii , jesteśmy w namiocie , odpoczywaj wszystko będzie dobrze , zobaczysz"- szeptał do mnie mój ukochany chłopak. ,,Wyzdrowiejesz i wrócimy do domu " Poczułam napływającą krew. Zaczęłam się krztusić. Hubert siłą sprawił iż po chwili znów byłam w pozycji leżącej. Czułam się coraz gorzej , wiedziałam że moja noga jest złamana. Skroń boleśnie pulsowała , a długi sztylet był wbity w moje płuco. Nagle zaczęłam się dusić. Próbowałam wydychać złapane w panice powietrze lecz nie byłam w stanie. Do ust napłynęła nowa krew. W tamtym momencie już się nią dławiłam.
Powoli otworzyłam oczy.Widziałam spanikowanego mężczyznę, który usiłuje mnie ratować.
- Podaj mi plecak. - powiedziałam ledwo słyszalnym głosem. Wyciągnęłam z niego podłużne , skórzane pudełko.
-Kochanie , co to ? - zapytał mój zdziwiony chłopak
- To nie ważne. Weź scyzoryk i przetnij mi skórę na kciuku , do krwi.- odpowiedziałam stanowczym głosem
- Nie , nie zrobię tego . Co .. zostaw to ! - Krzyknął , lecz było już za późno. Wzięłam sztylecik i zrobiłam nim długą szramę. W pośpiechu otworzyłam pudełko i wyciągnęłam z niego długi pergamin papieru. Był bardzo stary , boki były już koloru żółtego. Rozwinęłam ,,dokument " na kolanach a w miejscu podpisu , spłynęło kilka kropli mojej krwi. Nagle cały papier zaczął się palić. O dziwo nie czułam bólu , a mojego podarte dżinsy , nie zapaliły się . Usłyszałam w głowie głos mojego dziadka ,, Jeśli nadejdzie pora , a będzie to moment twej śmierci , rozwiń ten papier , a w miejsce podpisu ofiaruj swoją krew. Jest to pakt , który ja zdobyłem ... aby ratować ciebie. Jesteś wybranką , pamiętaj o tym" - wtedy nie rozumiałam o co mu chodziło. Od tamtej pory uważałam go za świra , ale w tamtym momencie , nie miałam wyjścia. Nie chciałam umierać , nie chciałam zostawiać mężczyzny którego kocham.
Wtedy usłyszałam łagodny dzwoneczkowy głos mówiący :
,, A więc jednak , to ty. Cieszymy się niezmiernie , że dołączysz do naszych braci i sióstr. Gdy oswoisz się z nowym życiem , poznasz mężczyznę , który przeprowadzi cię przez wszystkie misje jakie będziesz musiała wykonać. Hubertem zajmiemy się my , on nie może ... Zresztą to nie ważne. Czekamy na ciebie z niecierpliwością."
Co ?! Co macie zamiar zrobić z moim ukochanym ! Wracaj ! - krzyczałam , lecz nikt mi nie odpowiedział , czułam pustkę. Po chwili otworzyłam oczy.
- Kochanie , ty majaczysz , słyszysz mnie ? - Odezwał się głos.
- Pamiętaj o tym , że Cię kocham , jesteś dla mnie wszystkim - szepnęłam mu do ucha , a z moich oczu popłynęły łzy. Kocham Cię...
W tym momencie poczułam ... nie wiem co to było. Czułam , że już mnie nie ma.Coś podświadomie wypychało mnie z rzeczywistości.Kolorowe światełka po chwili zaczęły tworzyć kształty , coraz wyraźniejsze , realistyczne.Pojawiło się uczucie którego nie umiem opisać , czy to był spokój , zaćmienie ,radość , lęk , a może pustka ? Nie ... to było coś czego nigdy nie przeżyłam , nigdy nie czułam.Po chwili dotarło do mnie nowe uczucie , kształty wyraźnie się wyostrzyły , poczułam zapach. Czułam że żyję. Byłam szczęśliwa , wiedziałam , że już za chwilę powrócę do świata żywych. Tak ! Opowiem wszystko Hubertowi , uciekniemy i zaczniemy wszytko od nowa. Zapomnimy o tym co się tu stało. Będziemy razem szczęśliwi na drugim końcu świata. Ogarnęła mnie radość której nie da się opisać. Wracam do człowieka którego kocham , wiem że on mnie potrzebuje , nie zostawię go. Wygrałam , walczyłam dla niego.
Powoli otworzyłam oczy i zamarłam. Widok jaki zobaczyłam mnie przeraził , nie mogłam uwierzyć w to co widzę ...
Nowość ^^
Cześć.
Tak jak wspomniałam w moim pierwszym poście nie chciałabym was zanudzić na śmierć . Tak więc stwierdziłam , że będę pisać opowiadanie. Będzie ono miało naście części ( Jasne ! Przecież ja nigdy nie umiem napisać czegoś krótkiego) dobra mniejsza z tym. Pierwsza część pojawi się już wkrótce.
Bądźcie Gotowi !
Tak jak wspomniałam w moim pierwszym poście nie chciałabym was zanudzić na śmierć . Tak więc stwierdziłam , że będę pisać opowiadanie. Będzie ono miało naście części ( Jasne ! Przecież ja nigdy nie umiem napisać czegoś krótkiego) dobra mniejsza z tym. Pierwsza część pojawi się już wkrótce.
Bądźcie Gotowi !
niedziela, 4 stycznia 2015
Coś nowego.
Hej !
Stwierdziłam , że warto będzie tu dodawać jakieś zdjęcia , bo troszkę tu pusto :))
To moja nowa droga. Zawarłam pakt z Diabłem.
Nie mogę się cofnąć.
Musze iść na przód.
Czy to ona ?
-Patrz , widzisz , to ona ! - szepnął koło mnie głos
-Ostatnio jest nie sobą - odpowiedział ktoś inny.
Skupiłam się , wysilałam słuch i ... mam ! - krzyknęłam w myślach. W zabójczym tempie zwróciłam głowę w miejsce z którego dobiegała rozmowa. Wzrokiem nienawiści i pogardy obrzuciłam dwie osoby stojące z tyłu mnie , które świetnie bawiły się obgadując mnie. Rozglądnęłam się , spojrzałam w wyjście z szatni , ,,nie ma nauczyciela" - powiedziałam w myślach. Szybkim i pewnym krokiem podeszłam do swoich ofiar. Zniżyłam głowę , zmrużyłam oczy i wypowiedziałam z największą pogardą na jaką mnie było stać - ,, chodźcie na bok musimy porozmawiać" gestem popychając je w bok. Usłyszałam jak kraty szatni lekko drżą , spokojnie poczekałam aż dźwięk ustał. Spojrzałam głęboko w oczy tych fałszywych ludzi i ujrzałam to co chciałam. Strach , stały przy kracie , przytrzymywane przeze mnie i trzęsły się ze strachu. Jedna z nich ledwo słyszalnie powiedziała : ,,Przepraszamy , puść nas" , zaśmiałam się szyderczo i z nutką sarkazmu odbiłam piłeczkę : ,,to dopiero początek dziewczęta". Wtem usłyszałam kroki , nie odwracając głowy wiedziałam : Nauczycielka wróciła zbyt szybko , idzie do mnie. Uśmiechnęłam się do przerażonych istot i spokojnie puściłam je , na ich koszulach malowały się wgniecenia. Powoli odwróciłam się. Przede mną stała moja wychowawczyni z wyraźnym zdziwieniem na twarzy. Szybko zmierzyła dwie osóbki z którymi przed chwilą rozmawiałam , skierowała wzrok na mnie i powiedziała : ,,Czy mogę wiedzieć co ty robisz , dziecko ? Widziałam jak trzymałaś za ubranie te dwie dziewczęta. Nigdy się tak nie zachowywałaś , czy ja dobrze widziałam ? " Spojrzałam w oczy mojej wychowawczyni i ze starą udawaną nieśmiałością powiedziałam : ,, To tylko nieporozumienie , przewidziało się pani , ja tylko pytałam się tych dziewczyn , czy nie widziały mojego kolczyka , bo gdzieś mi spadł" - Ta gadka nie wypali - powiedziałam do siebie , ,,chyba trzeba będzie się ujawnić" - dodałam w duchu.
Kobieta spojrzała na mnie. Widać było na jej twarzy sprzeczne emocje. W końcu powiedziała :
,, Mam nadzieję , że to co mówisz to prawda. Dziewczyny powiedziała gestem wskazując na dwie osóbki za mną , możecie już iść. Gdy tylko się oddaliły usłyszałam : Na następnej przerwie jesteś u nas w sali , z tobą dziecko jest coś nie tak." Podniosłam wzrok i .. zdziwiłam się. Na twarzy osoby która stała przede mną malowało się współczucie. ,.Tak jest" - odparłam z udawanym wstydem. Podniosłam z ziemi plecak , zarzuciłam go na ramiona i omijając nauczycielkę pewnym krokiem ruszyłam przed siebie . ,, Zmieniłam się. Złożyłam obietnicę , nie złamię jej. Dość kłamania czas powiedzieć prawdę, Nie ważne jakie będą tego konsekwencje. Stałam się chłodną , zamkniętą w sobie dziewczyną lecz zarazem twardą i zdeterminowaną , odważną jak nigdy. To dopiero początek !"- odezwał się głos w mojej głowie.
Nie , nie. Nie myślcie sobie , że owa sytuacja miała miejsce. Po prostu pokazuje wam jak bardzo się zmieniłam. Jestem zimną , twardą , odważną i zamkniętą w sobie dziewczyną , która nie cofnie się przed niczym, aby osiągnąć swój cel.
-Ostatnio jest nie sobą - odpowiedział ktoś inny.
Skupiłam się , wysilałam słuch i ... mam ! - krzyknęłam w myślach. W zabójczym tempie zwróciłam głowę w miejsce z którego dobiegała rozmowa. Wzrokiem nienawiści i pogardy obrzuciłam dwie osoby stojące z tyłu mnie , które świetnie bawiły się obgadując mnie. Rozglądnęłam się , spojrzałam w wyjście z szatni , ,,nie ma nauczyciela" - powiedziałam w myślach. Szybkim i pewnym krokiem podeszłam do swoich ofiar. Zniżyłam głowę , zmrużyłam oczy i wypowiedziałam z największą pogardą na jaką mnie było stać - ,, chodźcie na bok musimy porozmawiać" gestem popychając je w bok. Usłyszałam jak kraty szatni lekko drżą , spokojnie poczekałam aż dźwięk ustał. Spojrzałam głęboko w oczy tych fałszywych ludzi i ujrzałam to co chciałam. Strach , stały przy kracie , przytrzymywane przeze mnie i trzęsły się ze strachu. Jedna z nich ledwo słyszalnie powiedziała : ,,Przepraszamy , puść nas" , zaśmiałam się szyderczo i z nutką sarkazmu odbiłam piłeczkę : ,,to dopiero początek dziewczęta". Wtem usłyszałam kroki , nie odwracając głowy wiedziałam : Nauczycielka wróciła zbyt szybko , idzie do mnie. Uśmiechnęłam się do przerażonych istot i spokojnie puściłam je , na ich koszulach malowały się wgniecenia. Powoli odwróciłam się. Przede mną stała moja wychowawczyni z wyraźnym zdziwieniem na twarzy. Szybko zmierzyła dwie osóbki z którymi przed chwilą rozmawiałam , skierowała wzrok na mnie i powiedziała : ,,Czy mogę wiedzieć co ty robisz , dziecko ? Widziałam jak trzymałaś za ubranie te dwie dziewczęta. Nigdy się tak nie zachowywałaś , czy ja dobrze widziałam ? " Spojrzałam w oczy mojej wychowawczyni i ze starą udawaną nieśmiałością powiedziałam : ,, To tylko nieporozumienie , przewidziało się pani , ja tylko pytałam się tych dziewczyn , czy nie widziały mojego kolczyka , bo gdzieś mi spadł" - Ta gadka nie wypali - powiedziałam do siebie , ,,chyba trzeba będzie się ujawnić" - dodałam w duchu.
Kobieta spojrzała na mnie. Widać było na jej twarzy sprzeczne emocje. W końcu powiedziała :
,, Mam nadzieję , że to co mówisz to prawda. Dziewczyny powiedziała gestem wskazując na dwie osóbki za mną , możecie już iść. Gdy tylko się oddaliły usłyszałam : Na następnej przerwie jesteś u nas w sali , z tobą dziecko jest coś nie tak." Podniosłam wzrok i .. zdziwiłam się. Na twarzy osoby która stała przede mną malowało się współczucie. ,.Tak jest" - odparłam z udawanym wstydem. Podniosłam z ziemi plecak , zarzuciłam go na ramiona i omijając nauczycielkę pewnym krokiem ruszyłam przed siebie . ,, Zmieniłam się. Złożyłam obietnicę , nie złamię jej. Dość kłamania czas powiedzieć prawdę, Nie ważne jakie będą tego konsekwencje. Stałam się chłodną , zamkniętą w sobie dziewczyną lecz zarazem twardą i zdeterminowaną , odważną jak nigdy. To dopiero początek !"- odezwał się głos w mojej głowie.
Nie , nie. Nie myślcie sobie , że owa sytuacja miała miejsce. Po prostu pokazuje wam jak bardzo się zmieniłam. Jestem zimną , twardą , odważną i zamkniętą w sobie dziewczyną , która nie cofnie się przed niczym, aby osiągnąć swój cel.
Bez wyjścia ..
Hej.
Notki wciąż krążyły wokół mojej ,,przemiany". Ten post będzie prawdopodobnie ostatnim z tego ,,tematu". Czasami myślę sobie ,, czy to był dobry wybór , czy tak musi być ?" Przypominam sobie te chwile , których tak cholernie mi brakuje : Niezapomniany język polski z najlepszą nauczycielką na świecie , wyjścia na pizze z koleżankami , grill u przyjaciółki , dyskoteki , imprezy klasowe , ostatnie ognisko klasowe w 6 klasie ... Tak popieprzenie bardzo mi tego brakuje ! (tak , tak teraz się będę użalać nad sobą). Tyle , że później z goryczą analizuje te złe , cholernie złe chwile : Koniec podstawówki , stracona przyjaciółka , wyśmiewający się rówieśnicy , zamykanie się w sobie. Tylko , ja ... ja wtedy jeszcze walczyłam . Wierzyłam w to , że będzie ,, lepsze jutro" ( byłam taką naiwną idiotką !). Ponoć nadzieja umiera ostatnia. Moja już dawno została spalona na rusztach czasu , na ognisku nienawiści , cierpienia i bólu , bólu psychicznego którego nie sposób się pozbyć. Poddałam się ale wiedziałam , że ,, Żyć to nie tylko istnieć". Życie biegło dalej , ja nie mogłam nadążyć. Wiedziałam, że jeśli nie zdążę to ostatni pociąg odjedzie i nigdy nie wróci. Wtedy jeszcze nie do końca dopuszczałam do siebie myśl którą skrywałam w najdalszym zakamarku mojego serca , zamknęłam w klatce i nie chciałam wypuścić : ,, chcę żeby ten pociąg odjechał , ale może wyjdę wcześniej , usiądę na torach i włączę muzykę aby nie słyszeć pisku pociągu , który zacznie gwałtownie hamować". Byłam świadoma , że muszę coś zrobić , ale tak żeby więcej nie bolało , żeby już nikt mnie nie mógł zranić. Muszę utworzyć wokół mojego serca wysoki mur , tak wielki , aby nikt się na niego nie wspiął. Tak gruby by nikt go nie przebił. Tak wyciszony by z zewnątrz nie docierały żadne głosy. Długo myślałam, aż wreszcie mnie olśniło , początkowo tego nie chciałam. Odrzucałam ten plan, na siłę szukając innego. W końcu zrozumiałam , że nie mam wyjścia , plan idealny : Zamknę się w sobie, nie będę z nikim rozmawiać , zerwę kontakty na tyle , by mnie nie kusiło wracać do dawnej ,,ja". Aby nie prowadzić dłuższych rozmów, moje odpowiedzi będą lakoniczne i często sarkastyczne. Znienawidzę jeśli będę musiała. Wszystkich będę trzymała na dystans. Nie dopuszczę do siebie nikogo. Wiedziałam, że na początku będzie to musiał być przymus , że będę to robiła na siłę, Lecz na to też znalazłam wyjście , najgorsze z możliwych ... Szczerze powiem że ja .. ja jeśli składam obietnice to zawsze jej dotrzymuję (wiem jak boli gdy się owe łamie. Mam doświadczenie -.-). Więc złożyłam taką o to obietnicę :
Przysięgam na swoje życie i na Boga w którego wierzę szczerze , iż planu którego obmyśliłam się nie wyprę. Będę trwać w nim i nie poprzestanę go, póki nie dojdę do celu, który sobie powzięłam. Celu pełnego nienawiści i żądzy zemsty. Zrobię wszystko , włącznie z ryzykiem utraty życia mojego , by plan mój się powiódł .
Teraz wiedziałam , weszłam w to i nie ma wyjścia. Przysięgę tą złożyłam po tym .. jak pewna osoba powiedziała :
,, Ja cię chcę ratować , chcę starej ciebie" Musiałam zrobić wszystko aby temu zapobiec , pierwsza myśl była : ,,Odepchnę ją od siebie, choćbym to miała robić siłą. Sprawię, że mnie znienawidzi" Mogłam to zrobić ... sęk w tym , że ... mimo tego kim się stałam , zawsze będę szukać najmniej bolesnych metod , lecz jeśli one nie będą działać , przejdę do ostatecznych , radykalnych czynów , przed którymi się nie cofnę. Wtedy moja transformacja trwała i .. nie umiałam kogoś tak zranić , mimo że wiele osób robiło to mnie. Dziś , może jutro moja ,,przemiana" dobiegnie końca. Wtedy będę gotowa na wszystko. Teraz nienawiść krąży wokół mnie. Już za niedługo mnie przytuli...
Notki wciąż krążyły wokół mojej ,,przemiany". Ten post będzie prawdopodobnie ostatnim z tego ,,tematu". Czasami myślę sobie ,, czy to był dobry wybór , czy tak musi być ?" Przypominam sobie te chwile , których tak cholernie mi brakuje : Niezapomniany język polski z najlepszą nauczycielką na świecie , wyjścia na pizze z koleżankami , grill u przyjaciółki , dyskoteki , imprezy klasowe , ostatnie ognisko klasowe w 6 klasie ... Tak popieprzenie bardzo mi tego brakuje ! (tak , tak teraz się będę użalać nad sobą). Tyle , że później z goryczą analizuje te złe , cholernie złe chwile : Koniec podstawówki , stracona przyjaciółka , wyśmiewający się rówieśnicy , zamykanie się w sobie. Tylko , ja ... ja wtedy jeszcze walczyłam . Wierzyłam w to , że będzie ,, lepsze jutro" ( byłam taką naiwną idiotką !). Ponoć nadzieja umiera ostatnia. Moja już dawno została spalona na rusztach czasu , na ognisku nienawiści , cierpienia i bólu , bólu psychicznego którego nie sposób się pozbyć. Poddałam się ale wiedziałam , że ,, Żyć to nie tylko istnieć". Życie biegło dalej , ja nie mogłam nadążyć. Wiedziałam, że jeśli nie zdążę to ostatni pociąg odjedzie i nigdy nie wróci. Wtedy jeszcze nie do końca dopuszczałam do siebie myśl którą skrywałam w najdalszym zakamarku mojego serca , zamknęłam w klatce i nie chciałam wypuścić : ,, chcę żeby ten pociąg odjechał , ale może wyjdę wcześniej , usiądę na torach i włączę muzykę aby nie słyszeć pisku pociągu , który zacznie gwałtownie hamować". Byłam świadoma , że muszę coś zrobić , ale tak żeby więcej nie bolało , żeby już nikt mnie nie mógł zranić. Muszę utworzyć wokół mojego serca wysoki mur , tak wielki , aby nikt się na niego nie wspiął. Tak gruby by nikt go nie przebił. Tak wyciszony by z zewnątrz nie docierały żadne głosy. Długo myślałam, aż wreszcie mnie olśniło , początkowo tego nie chciałam. Odrzucałam ten plan, na siłę szukając innego. W końcu zrozumiałam , że nie mam wyjścia , plan idealny : Zamknę się w sobie, nie będę z nikim rozmawiać , zerwę kontakty na tyle , by mnie nie kusiło wracać do dawnej ,,ja". Aby nie prowadzić dłuższych rozmów, moje odpowiedzi będą lakoniczne i często sarkastyczne. Znienawidzę jeśli będę musiała. Wszystkich będę trzymała na dystans. Nie dopuszczę do siebie nikogo. Wiedziałam, że na początku będzie to musiał być przymus , że będę to robiła na siłę, Lecz na to też znalazłam wyjście , najgorsze z możliwych ... Szczerze powiem że ja .. ja jeśli składam obietnice to zawsze jej dotrzymuję (wiem jak boli gdy się owe łamie. Mam doświadczenie -.-). Więc złożyłam taką o to obietnicę :
Przysięgam na swoje życie i na Boga w którego wierzę szczerze , iż planu którego obmyśliłam się nie wyprę. Będę trwać w nim i nie poprzestanę go, póki nie dojdę do celu, który sobie powzięłam. Celu pełnego nienawiści i żądzy zemsty. Zrobię wszystko , włącznie z ryzykiem utraty życia mojego , by plan mój się powiódł .
Teraz wiedziałam , weszłam w to i nie ma wyjścia. Przysięgę tą złożyłam po tym .. jak pewna osoba powiedziała :
,, Ja cię chcę ratować , chcę starej ciebie" Musiałam zrobić wszystko aby temu zapobiec , pierwsza myśl była : ,,Odepchnę ją od siebie, choćbym to miała robić siłą. Sprawię, że mnie znienawidzi" Mogłam to zrobić ... sęk w tym , że ... mimo tego kim się stałam , zawsze będę szukać najmniej bolesnych metod , lecz jeśli one nie będą działać , przejdę do ostatecznych , radykalnych czynów , przed którymi się nie cofnę. Wtedy moja transformacja trwała i .. nie umiałam kogoś tak zranić , mimo że wiele osób robiło to mnie. Dziś , może jutro moja ,,przemiana" dobiegnie końca. Wtedy będę gotowa na wszystko. Teraz nienawiść krąży wokół mnie. Już za niedługo mnie przytuli...
sobota, 3 stycznia 2015
Przemiany ciąg dalszy *.*
Hej ^^
No więc moja ,,przemiana" trwa , toteż wybrałam się na zakupy (w końcu muszę sobie coś nowego kupić , cała ja ^^) Tutaj daję listę zakupionych rzeczy :
-Bluza z Hello Kitty
- Czarny T-Shirt z kolorowymi potworkami :P
- Biały T-Shirt z kolorowymi potworkami.
- bluzka na ramiączkach przedłużana niebieska
- bluzka na ramiączkach przedłużana zielona
- przedłużany biały T-Shirt z potworkami (do spania)
- Czarny T-Shirt z napisami (do spania)
- 7 par bokserek xD
- Czarne getry.
- strój jednoczęściowy na basen.
- strój dwuczęściowy ( kolorowy z palmami xD)
- strój dwuczęściowy (USA)
- podkład
- pomadka (NIVEA)
- pilniczek.
Tak ! Wydałam wszystkie pieniądze (kiedyś trzeba zbankrutować xD)
Mimo wszystko jestem absolutnie dumna jak paw ze swoich zakupów . W sumie była to część mojego planu ,,przemiany". Jak widzicie dominuje kolor biały oraz czarny - moje ulubione.
Po za tym , coś dzisiaj się zacznę uczyć (moje postanowienie noworoczne, w końcu od czegoś trzeba zacząć no nie ?)
Jutro wybieram się na basen (wiecie ostatni pobyt na basenie miał miejsce 5 miesięcy temu xD)
Zapomniałam dodać , że zakupiłam także nowe słuchawki <3 <3 <3
P.S - Z chęcią zobaczę w komentarzach , wasze ulubione piosenki. Chciałam też wspomnieć , że gram w IMVU - mój login : Xmagicznax
Kto chce pogadać , to zapraszam :))
No więc moja ,,przemiana" trwa , toteż wybrałam się na zakupy (w końcu muszę sobie coś nowego kupić , cała ja ^^) Tutaj daję listę zakupionych rzeczy :
-Bluza z Hello Kitty
- Czarny T-Shirt z kolorowymi potworkami :P
- Biały T-Shirt z kolorowymi potworkami.
- bluzka na ramiączkach przedłużana niebieska
- bluzka na ramiączkach przedłużana zielona
- przedłużany biały T-Shirt z potworkami (do spania)
- Czarny T-Shirt z napisami (do spania)
- 7 par bokserek xD
- Czarne getry.
- strój jednoczęściowy na basen.
- strój dwuczęściowy ( kolorowy z palmami xD)
- strój dwuczęściowy (USA)
- podkład
- pomadka (NIVEA)
- pilniczek.
Tak ! Wydałam wszystkie pieniądze (kiedyś trzeba zbankrutować xD)
Mimo wszystko jestem absolutnie dumna jak paw ze swoich zakupów . W sumie była to część mojego planu ,,przemiany". Jak widzicie dominuje kolor biały oraz czarny - moje ulubione.
Po za tym , coś dzisiaj się zacznę uczyć (moje postanowienie noworoczne, w końcu od czegoś trzeba zacząć no nie ?)
Jutro wybieram się na basen (wiecie ostatni pobyt na basenie miał miejsce 5 miesięcy temu xD)
Zapomniałam dodać , że zakupiłam także nowe słuchawki <3 <3 <3
P.S - Z chęcią zobaczę w komentarzach , wasze ulubione piosenki. Chciałam też wspomnieć , że gram w IMVU - mój login : Xmagicznax
Kto chce pogadać , to zapraszam :))
piątek, 2 stycznia 2015
Spam .
Hej !
Mam dla was Nowinkę.
Wszelkie linki na wasze blogi , dodajecie teraz w komentarzach w zakładce ,,Spam"
Wejdę na każdy , blog , dam Kom i jeśli trzeba będzie to pomogę.
Oczywiście działa to w dwie strony czyli :
Kom za Kom ! ^^
Mam dla was Nowinkę.
Wszelkie linki na wasze blogi , dodajecie teraz w komentarzach w zakładce ,,Spam"
Wejdę na każdy , blog , dam Kom i jeśli trzeba będzie to pomogę.
Oczywiście działa to w dwie strony czyli :
Kom za Kom ! ^^
Samopoczucie.
Hmmm jak się czuję ? Mam być szczera ? Czuję się jakbym była wypluta przez Krakena , pogryziona przez Kappa a zarazem była narzeczoną Demona.
Dobra więc najpierw poszłam popływać , wszystko było pięknie , zachód słońca , aż miło patrzeć. Później zaczęło padać , zerwał się sztorm , chciałam dopłynąć do brzegu , ale fale były za duże. Mimo wszystko walczyłam , w końcu się poddałam. Pozwoliłam aby fale wzięły mnie w objęcia. Nagle poczułam ruch wody , obejrzałam się , między falami , coś było . Płynęło prosto na mnie. Widziałam ludzi na brzegu , krzyczałam aby mi pomogli , lecz nikt nawet nie odważył się odezwać. Wtedy poczułam ból , przeszywający ból w kostce , w myślach widziałam rozdzierająco się skórę , w wyobraźni już słyszałam szczęk łamanej kości. Coś pociągnęło mnie w dół. Woda zaczęła robić się mętna , gęsta , zmieniała kolor - krew ! Tak Idiotko to jest twoja krew ! Zaczęłam krzyczeć , nie mogłam oddychać , Ogromny Kraken ciągnął mnie coraz głębiej w otchłań , morza. Wtedy spojrzałam na promienie słoneczne zmącone moją krwią , pomyślałam ,, tak umieram. To pewnie ostatni zachód słońca jaki widzę w życiu. " W tamtym momencie , nie czułam już tego , że brak mi powietrza , nie czułam bólu w nodze , nie widziałam krwi widziałam śmierć.
Resztkami świadomości , dotarło do mnie że ten ogromny Rekin .. zostawił mnie ! Tak odpłynął ! (co się dziwisz idiotko ? Ty nie powinnaś w ogóle żyć !. Zebrałam w sobie ostatnie siły i cudem dopłynęłam , do jaskini. Było tam wilgotno i sucho. Ledwo przecisnęłam się przez szczelinę. Pomieszczenie było tak ogromne , że wlewająca się woda , nie była w stanie go zalać. Pomyślałam co z moją nogą , nie chciałam patrzeć , lecz wygrała ciekawość. Tak został tylko kikut , poczułam odruchy wymiotne. Szybko odwróciłam wzrok , i przesuwałam się powoli w głąb jaskini. Wtedy usłyszałam dźwięk jakiegoś zwierzęcia ,,Na pewno już to gdzieś słyszałam " Tak małpy ! ,, Nie małpy w jaskini pod wodą ? Nie to nie możliwe . Umysł płata mi figle." odezwał się głos w mojej głowie. Wtedy ujrzałam małpę , tak małpę ! Najpierw jedna później druga , poruszały się zadziwiająco szybko , wprost na mnie ! Przerażona zaczęłam biec wlokąc za sobą ,,resztkę" mojej prawej nogi. Nagle poczułam ugryzienie w bark , najpierw jedno , później drugie. Spanikowana wiedziona już tylko instynktem , ,,biegłam"wciąż na przód .. do wyjścia. Powoli traciłam kontrolę nad swoim ciałem. Ujrzałam koniec jaskini był on jednak bardzo wąski. Zrzucając z siebie demoniczne małpy weszłam do ciasnego otworu, Przeciskałam się przez niego czując gniecenie na całym ciele wtedy , poczułam , że spadam. Jaskinia się skończyła , widziałam , ląd ,, nareszcie ląd , jestem uratowana ! Idiotko ! Ty spadasz , zaraz rozstrzaskasz się o ziemię ! - pomyślałam. Wtedy spadłam na coś , zamknęłam oczy. Gdy je otworzyłam byłam na grzbiecie złotego smoka. Usłyszałam miły głos : Lecimy do mojego królestwa. Znajduje się ono w kosmosie. Spokojnie będziesz mogła swobodnie oddychać. Wziąłem Cię tylko dlatego , że masz piękną złotą bransoletkę którą muszę mieć . Teraz trzymaj się mocno. Uchwyciłam się kurczowo grzbietu. Wtedy poczułam , że spadam. Moje ręce zaczęły się ześlizgiwać. Krzyknęłam : ,,Smoku , spadam ratuj !" . Wtedy usłyszałam ten sam dzwoneczkowy głos : Przepraszam jednak cię nie uratuje , nie warto ratować Ciebie , dla jednej złotej bransoletki , Wybacz. Spadłam , leciałam w dół. Pozwoliłam sobie na delektację tą chwilą . Wiedziałam że za chwilę zginę. Wtedy zobaczyłam skały , wielkie nabrzeżne skały , spadałam wprost na nie.
Tak właśnie zakończył się mój żywot. Z kikutem prawej nogi , pogryziona przez demoniczne Kappa które wywołały u mnie halucynacje (widziałam smoka na którym lecę , z którym rozmawiam , była to jednak złuda.) Po wypadnięciu z jaskini spadałam , wprost w objęcia Demona. Pół człowieka , pół woła. Słyszałam jego skrzekliwy , obrzydzający głos - ,, Chodź do mnie kochana , czekam na Ciebie " A może to też były zwidy ?
Tak , tak właśnie się czuję wypluta przez Krakena , pogryziona przez Kappa a zarazem narzeczona Demona.
Dobra więc najpierw poszłam popływać , wszystko było pięknie , zachód słońca , aż miło patrzeć. Później zaczęło padać , zerwał się sztorm , chciałam dopłynąć do brzegu , ale fale były za duże. Mimo wszystko walczyłam , w końcu się poddałam. Pozwoliłam aby fale wzięły mnie w objęcia. Nagle poczułam ruch wody , obejrzałam się , między falami , coś było . Płynęło prosto na mnie. Widziałam ludzi na brzegu , krzyczałam aby mi pomogli , lecz nikt nawet nie odważył się odezwać. Wtedy poczułam ból , przeszywający ból w kostce , w myślach widziałam rozdzierająco się skórę , w wyobraźni już słyszałam szczęk łamanej kości. Coś pociągnęło mnie w dół. Woda zaczęła robić się mętna , gęsta , zmieniała kolor - krew ! Tak Idiotko to jest twoja krew ! Zaczęłam krzyczeć , nie mogłam oddychać , Ogromny Kraken ciągnął mnie coraz głębiej w otchłań , morza. Wtedy spojrzałam na promienie słoneczne zmącone moją krwią , pomyślałam ,, tak umieram. To pewnie ostatni zachód słońca jaki widzę w życiu. " W tamtym momencie , nie czułam już tego , że brak mi powietrza , nie czułam bólu w nodze , nie widziałam krwi widziałam śmierć.
Resztkami świadomości , dotarło do mnie że ten ogromny Rekin .. zostawił mnie ! Tak odpłynął ! (co się dziwisz idiotko ? Ty nie powinnaś w ogóle żyć !. Zebrałam w sobie ostatnie siły i cudem dopłynęłam , do jaskini. Było tam wilgotno i sucho. Ledwo przecisnęłam się przez szczelinę. Pomieszczenie było tak ogromne , że wlewająca się woda , nie była w stanie go zalać. Pomyślałam co z moją nogą , nie chciałam patrzeć , lecz wygrała ciekawość. Tak został tylko kikut , poczułam odruchy wymiotne. Szybko odwróciłam wzrok , i przesuwałam się powoli w głąb jaskini. Wtedy usłyszałam dźwięk jakiegoś zwierzęcia ,,Na pewno już to gdzieś słyszałam " Tak małpy ! ,, Nie małpy w jaskini pod wodą ? Nie to nie możliwe . Umysł płata mi figle." odezwał się głos w mojej głowie. Wtedy ujrzałam małpę , tak małpę ! Najpierw jedna później druga , poruszały się zadziwiająco szybko , wprost na mnie ! Przerażona zaczęłam biec wlokąc za sobą ,,resztkę" mojej prawej nogi. Nagle poczułam ugryzienie w bark , najpierw jedno , później drugie. Spanikowana wiedziona już tylko instynktem , ,,biegłam"wciąż na przód .. do wyjścia. Powoli traciłam kontrolę nad swoim ciałem. Ujrzałam koniec jaskini był on jednak bardzo wąski. Zrzucając z siebie demoniczne małpy weszłam do ciasnego otworu, Przeciskałam się przez niego czując gniecenie na całym ciele wtedy , poczułam , że spadam. Jaskinia się skończyła , widziałam , ląd ,, nareszcie ląd , jestem uratowana ! Idiotko ! Ty spadasz , zaraz rozstrzaskasz się o ziemię ! - pomyślałam. Wtedy spadłam na coś , zamknęłam oczy. Gdy je otworzyłam byłam na grzbiecie złotego smoka. Usłyszałam miły głos : Lecimy do mojego królestwa. Znajduje się ono w kosmosie. Spokojnie będziesz mogła swobodnie oddychać. Wziąłem Cię tylko dlatego , że masz piękną złotą bransoletkę którą muszę mieć . Teraz trzymaj się mocno. Uchwyciłam się kurczowo grzbietu. Wtedy poczułam , że spadam. Moje ręce zaczęły się ześlizgiwać. Krzyknęłam : ,,Smoku , spadam ratuj !" . Wtedy usłyszałam ten sam dzwoneczkowy głos : Przepraszam jednak cię nie uratuje , nie warto ratować Ciebie , dla jednej złotej bransoletki , Wybacz. Spadłam , leciałam w dół. Pozwoliłam sobie na delektację tą chwilą . Wiedziałam że za chwilę zginę. Wtedy zobaczyłam skały , wielkie nabrzeżne skały , spadałam wprost na nie.
Tak właśnie zakończył się mój żywot. Z kikutem prawej nogi , pogryziona przez demoniczne Kappa które wywołały u mnie halucynacje (widziałam smoka na którym lecę , z którym rozmawiam , była to jednak złuda.) Po wypadnięciu z jaskini spadałam , wprost w objęcia Demona. Pół człowieka , pół woła. Słyszałam jego skrzekliwy , obrzydzający głos - ,, Chodź do mnie kochana , czekam na Ciebie " A może to też były zwidy ?
Tak , tak właśnie się czuję wypluta przez Krakena , pogryziona przez Kappa a zarazem narzeczona Demona.
Ja czyli Uchiha Sasuke
Oglądam Anime (Naruto) i właśnie znalazłam postać do której pasuję ( Tak ! Jest to Uchiha Sasuke) Gdyby ktoś nie wiedział ( Idiotko ! Nie każdy ogląda Anime) Tutaj daję pełną biografię :
,,Jeden z ostatnich żyjących przedstawicieli rodu Uchiha. Arogancki, zarozumiały pyszałek. Wydawałoby się, że jego dzieciństwo będzie jak każdego innego dziecka. Kochający rodzice i starszy brat, który był dla Sasuke przykładem prawdziwego shinobi. Niestety w oczach ojca był tylko zwykłych dzieckiem, od którego wymagano za wiele. Schodził na dalszy plan, bo chlubą klanu był jego starszy brat – Itachi. Mały Uchiha zawsze go podziwiał, nawet sam sobie obiecywał, że kiedyś będzie taki sam jak Itachi. Sasuke w dzieciństwie był bardzo ambitnym chłopcem, mimo że wciąż nie dorównywał starszemu bratu i żył w jego cieniu, to potrafił się przyłożyć do ćwiczeń.Uchiha Sasuke był wesołym chłopcem. Bardzo często mieszkańcy wioski widzieli go z uśmiechem na twarzy. Pogodny, otwarty. Wszystko stało się tamtego wieczoru, który w przeciągu kilkunastu minut diametralnie zmienił jego życie. Sasuke jak zwykle wracał z Akademii Ninja. Przechodząc przez dzielnicę, gdzie mieszkali wszyscy członkowie klanu, natrafił na zdemolowane domy. Widać było, że ktoś tutaj walczył, czego potwierdzeniem były powbijane kunaie w ściany, wszędzie pełno krwi. Mówiąc krótko - straszny widok dla oczu wrażliwego chłopca. Zbliżając się ku swojemu domu, chłopiec zobaczył wiele ciał. Wszyscy nie żyli. Stało się również najgorsze z możliwych. Jego rodzice również byli martwi. Jedyną osobą na miejscu zbrodni był Itachi. Wszystkich powybijał w pień zostawiając tylko młodszego brata przy życiu. Sasuke pełny nienawiści i zemsty chce pomścić śmierć swoich bliskich. Niestety bezskutecznie. Na dodatek został okrutnie potraktowany Kalejdoskopem brata, tak by mógł sam przeżyć całe zdarzenie. Mógł sam być świadkiem okrucieństwa jakiego dopuścił się Itachi. Po tamtym wydarzeniu Sasuke nazwał się mścicielem, robi wszystko by stać się silniejszym od swojego brata i stawić mu czoło. Zamierza go definitywnie pokonać. Ale trzeba wspomnieć o jednej rzeczy; Sasuke nie chce go zabić za to, że ten wymordował klan. On go nienawidzi przede wszystkim dlatego, że Itachi zabił starszego brata Sasuke. Zabił go w sobie. Brata, który dla niego był wielkim wzorem, ale potrafił też być opiekuńczy.Po tych wydarzeniach Sasuke zmienił się nie do poznania. Przestał się uśmiechać, być smutny, zimny, wyalienowany.Uchiha Sasuke jest postacią tragiczną. Ciężkie dzieciństwo, a potem szereg traumatycznych wydarzeń, zamieniły go z pogodnego chłopca w zimnego mściciela. Był gotów zerwać wszelkie relacje z przyjaciółmi tylko po to, by osiągnąć własne cele. Zatracił się w zdobywaniu mocy, jego system wartości nabrał całkiem inne znaczenie."
,, Zmieniłaś się "
Hej !
No więc dziś jeszcze trochę o mnie. Wczoraj , gdy gadałam z koleżanką na Fc dostałam ataku furii na zdanie ,, Zmieniłaś się " . Fakt moja przemiana była hm.. ( kurcze zmieniłam się o 180 stopni) .Dobra w każdym razie w akcie desperacji napisałam jej wszystko ... wszystko co leżało mi na sercu. Później z jednej strony odetchnęłam , z drugiej miałam wyrzutu sumienia , że tak na nią naskoczyłam , w końcu nie była winna ( I co ja mam teraz robić ?) W każdym razie zrobię wam ,,wykresik" mojej ,,przemiany"
Uśmiechająca się - zero uśmiechu
Przychodząca wcześnie do szkoły , żeby pogadać - wpadam biegiem 7:55 żeby zdążyć na lekcje.
Lubiąca grono znajomych - rozmawiająca tylko z jedną osobą.
Zawsze miała coś do powiedzenia - Bez zdania (przekonana , że jej zdanie się nie liczy)
Rozmawiająca na luzie - Odpychająca , nie chcąca żadnej rozmowy, odpowiadająca ironicznie.
Lubiąca jako tako szkołę - na myśl o tym ma wręcz mdłości , modli się by wrócić do domu.
Będąca nie większości imprez (klasowych) - wyłączona całkowicie z życia ,,społecznego"
Przechodząca dumnie przez korytarz - idę pod ścianą , ze spuszczoną głową
Nie mająca kompleksów rozmawiając z nauczycielami w cztery oczy - modli się , gdy stoi blisko (kogolwiek ma uczucie , że musi uciekać)
Dumnie walczyła z porażkami - przestała walczyć.
Jeśli chodzi o wygląd :
Ścięłam krócej włosy , ścieniowałam.
Chodzę praktycznie tylko w czarnych rzeczach.
Mierzę wszystkich wzrokiem , jakbym chciała zabić (nienawiść chyba do wszystkich)
Jeszcze bardziej pokochałam trampki i adidasy ( białe albo czarne )
Spuszczona głowa , idąca zawsze z tyłu , lub obok.
,,Masz cierpieć. Ty masz cierpieć, jak jeszcze nigdy nie cierpiałaś. Masz wyć z bólu "
,,Ty masz tutaj być i masz na mnie czekać, bo na mnie się czeka i ze mną się jest kurwa i mnie się pilnuje cały czas rozumiesz ? Ze mną się jest, i ze mną się jest kurwa cały czas rozumiesz ?! "
No więc dziś jeszcze trochę o mnie. Wczoraj , gdy gadałam z koleżanką na Fc dostałam ataku furii na zdanie ,, Zmieniłaś się " . Fakt moja przemiana była hm.. ( kurcze zmieniłam się o 180 stopni) .Dobra w każdym razie w akcie desperacji napisałam jej wszystko ... wszystko co leżało mi na sercu. Później z jednej strony odetchnęłam , z drugiej miałam wyrzutu sumienia , że tak na nią naskoczyłam , w końcu nie była winna ( I co ja mam teraz robić ?) W każdym razie zrobię wam ,,wykresik" mojej ,,przemiany"
Uśmiechająca się - zero uśmiechu
Przychodząca wcześnie do szkoły , żeby pogadać - wpadam biegiem 7:55 żeby zdążyć na lekcje.
Lubiąca grono znajomych - rozmawiająca tylko z jedną osobą.
Zawsze miała coś do powiedzenia - Bez zdania (przekonana , że jej zdanie się nie liczy)
Rozmawiająca na luzie - Odpychająca , nie chcąca żadnej rozmowy, odpowiadająca ironicznie.
Lubiąca jako tako szkołę - na myśl o tym ma wręcz mdłości , modli się by wrócić do domu.
Będąca nie większości imprez (klasowych) - wyłączona całkowicie z życia ,,społecznego"
Przechodząca dumnie przez korytarz - idę pod ścianą , ze spuszczoną głową
Nie mająca kompleksów rozmawiając z nauczycielami w cztery oczy - modli się , gdy stoi blisko (kogolwiek ma uczucie , że musi uciekać)
Dumnie walczyła z porażkami - przestała walczyć.
Jeśli chodzi o wygląd :
Ścięłam krócej włosy , ścieniowałam.
Chodzę praktycznie tylko w czarnych rzeczach.
Mierzę wszystkich wzrokiem , jakbym chciała zabić (nienawiść chyba do wszystkich)
Jeszcze bardziej pokochałam trampki i adidasy ( białe albo czarne )
Spuszczona głowa , idąca zawsze z tyłu , lub obok.
,,Masz cierpieć. Ty masz cierpieć, jak jeszcze nigdy nie cierpiałaś. Masz wyć z bólu "
,,Ty masz tutaj być i masz na mnie czekać, bo na mnie się czeka i ze mną się jest kurwa i mnie się pilnuje cały czas rozumiesz ? Ze mną się jest, i ze mną się jest kurwa cały czas rozumiesz ?! "
czwartek, 1 stycznia 2015
Podsumowanie.
Hej !
Chcąc nie chcąc , pod koniec roku , zawsze świta mi w głowie tylko jedna myśl : ,,podsumowanie". O nie , nie. Nie myślcie sobie , że to moje ulubione zajęcie (szansa na to iż powiem : ,,Tak ten rok był na pewno jednym z najlepszych w moim życiu !" wynosi około 2%). Mimo to , teoretycznie NIC (w dosłownym tego słowa znaczeniu) nic , o mnie nie wiecie.
Właśnie wczoraj był ten dzień , który ja świętuję ( ach ... zapomniałam , ja go nie świętuję). Może jestem wyrzutkiem , aspołecznym osobnikiem ? Otóż to ! Sylwek spędzam , otulona miękkim kocem , z mocno czekoladową czekoladą oraz słuchawkami na uszach. Muzyka <3 Jest ze mną każdego dnia , każdego miesiąca , o każdej minucie , każdej godziny. Ogółem to ona utrzymuje mnie przy życiu. Po zagrzaniu się pod kocem oraz sprawdzeniu nowości na Facebook'u , stwierdziłam , iż poczytam książkę. Wtedy właśnie uświadomiłam sobie , że miałam iść do Empik'a i kupić coś nowego , ale oczywiście zapomniałam , (cała ja..) W końcu stanęło na tym , że skończyłam sagę ,,Klątwy Tygrysa" i oglądnęłam dramat ,,Sala Samobójców". Od 20:00 słuchałam piosenek w telewizji i wypiwszy o 12:00 lampkę szampana, udałam się do mojej oazy ciszy zwanej moim pokojem. Po zrobieniu sobie czekolady (mam na to własny przepis) , otuliwszy się w koc , włączyłam komputer , otworzyłam stronę ,,YouTube" i tam do pierwszej w nocy słuchałam najbardziej możliwie smutnych piosenek , podsumowując tym właśnie kończący się beznadziejny 2014 rok , z przekonaniem , że ten obecny już , nie będzie lepszy.
No tak w tym roku życie widocznie chciało mi powiedzieć ,, Przestań się starać zaistnieć , bo i tak ci się nie uda. Dostatecznie spieprzyłaś sobie życie : Straciłaś jedyną przyjaciółkę , opuściłaś się w nauce. Trzymaj tak dalej ! Po czym upadłam na kolana szlochając , a później dostałam jeszcze kopa w brzuch. Zapewne miało to oznaczać ,, pamiętaj co ci powiedziałem , to na pamiątkę".
No i faktycznie ... boli do dziś.
To właśnie podsumowanie , beznadziejnego 2014 roku , upamiętniające stratę przyjaciółki , opuszczenie się w nauce , oraz depresję , która nadal nie mija. Fuck ... :)
,, Żyję cicho krwawiąc. Krwawię cicho żyjąc. "
Chcąc nie chcąc , pod koniec roku , zawsze świta mi w głowie tylko jedna myśl : ,,podsumowanie". O nie , nie. Nie myślcie sobie , że to moje ulubione zajęcie (szansa na to iż powiem : ,,Tak ten rok był na pewno jednym z najlepszych w moim życiu !" wynosi około 2%). Mimo to , teoretycznie NIC (w dosłownym tego słowa znaczeniu) nic , o mnie nie wiecie.
Właśnie wczoraj był ten dzień , który ja świętuję ( ach ... zapomniałam , ja go nie świętuję). Może jestem wyrzutkiem , aspołecznym osobnikiem ? Otóż to ! Sylwek spędzam , otulona miękkim kocem , z mocno czekoladową czekoladą oraz słuchawkami na uszach. Muzyka <3 Jest ze mną każdego dnia , każdego miesiąca , o każdej minucie , każdej godziny. Ogółem to ona utrzymuje mnie przy życiu. Po zagrzaniu się pod kocem oraz sprawdzeniu nowości na Facebook'u , stwierdziłam , iż poczytam książkę. Wtedy właśnie uświadomiłam sobie , że miałam iść do Empik'a i kupić coś nowego , ale oczywiście zapomniałam , (cała ja..) W końcu stanęło na tym , że skończyłam sagę ,,Klątwy Tygrysa" i oglądnęłam dramat ,,Sala Samobójców". Od 20:00 słuchałam piosenek w telewizji i wypiwszy o 12:00 lampkę szampana, udałam się do mojej oazy ciszy zwanej moim pokojem. Po zrobieniu sobie czekolady (mam na to własny przepis) , otuliwszy się w koc , włączyłam komputer , otworzyłam stronę ,,YouTube" i tam do pierwszej w nocy słuchałam najbardziej możliwie smutnych piosenek , podsumowując tym właśnie kończący się beznadziejny 2014 rok , z przekonaniem , że ten obecny już , nie będzie lepszy.
No tak w tym roku życie widocznie chciało mi powiedzieć ,, Przestań się starać zaistnieć , bo i tak ci się nie uda. Dostatecznie spieprzyłaś sobie życie : Straciłaś jedyną przyjaciółkę , opuściłaś się w nauce. Trzymaj tak dalej ! Po czym upadłam na kolana szlochając , a później dostałam jeszcze kopa w brzuch. Zapewne miało to oznaczać ,, pamiętaj co ci powiedziałem , to na pamiątkę".
No i faktycznie ... boli do dziś.
To właśnie podsumowanie , beznadziejnego 2014 roku , upamiętniające stratę przyjaciółki , opuszczenie się w nauce , oraz depresję , która nadal nie mija. Fuck ... :)
,, Żyję cicho krwawiąc. Krwawię cicho żyjąc. "
Powitanie !
Cześć !
Po wielu katuszach , męczarniach , studiowaniu wszystkich możliwych blogów internetowych , nieudanym próbom stworzenia czegoś , co można by było nazwać ,,blogiem" , godzinach frustracji i złości , zdecydowałam , że ten o to blog nadaje się do pokazania ludziom ! Hm... pomysł o stworzeniu bloga , siedział w najciemniejszym zakamarku mojej głowy około rok , spychany w najdalszy kąt przez naukę , problemy i inne rzeczy. W końcu gdy pozostało mi tylko ,, zamartwianie się straconą przyjaciółką " oraz ,,utworzenie bloga" bez wahania , wybrałam to drugie. I tak właśnie powstał blog ,, Hunted Girl"
Założyłam bloga bo .. (właśnie po co ja założyłam bloga ?) Ah , tak ! Założyłam bloga , żeby móc się komuś zwierzać z moich problemów i życia codziennego , mając jednocześnie nadzieję, iż nie zanudzę was na śmierć. Lubię pisać i to chyba jedyne Hobby które mi pozostało. Resztę zeżarły żywcem problemy , depresja , fobia społeczna. Połknęły je niczym kraken , przeżuły i wypluły w otchłań głębin , nie pozostawiając nadziei ujrzenia światła słonecznego.
Posty będę się starać wstawiać często , o ile wcześniej nie pomyślę włączenia w życie mojego planu zamachu na samą siebie , lub gdybym miała szczęście , może potrącił by mnie jakiś samochód , albo hm.. (spadłabym z balkonu ?) Nie .. nikt nie uwierzy , że 14 -latka sama wypadła przez balkon. Tak więc :
Do zobaczenia !
Hunted Girl
Po wielu katuszach , męczarniach , studiowaniu wszystkich możliwych blogów internetowych , nieudanym próbom stworzenia czegoś , co można by było nazwać ,,blogiem" , godzinach frustracji i złości , zdecydowałam , że ten o to blog nadaje się do pokazania ludziom ! Hm... pomysł o stworzeniu bloga , siedział w najciemniejszym zakamarku mojej głowy około rok , spychany w najdalszy kąt przez naukę , problemy i inne rzeczy. W końcu gdy pozostało mi tylko ,, zamartwianie się straconą przyjaciółką " oraz ,,utworzenie bloga" bez wahania , wybrałam to drugie. I tak właśnie powstał blog ,, Hunted Girl"
Założyłam bloga bo .. (właśnie po co ja założyłam bloga ?) Ah , tak ! Założyłam bloga , żeby móc się komuś zwierzać z moich problemów i życia codziennego , mając jednocześnie nadzieję, iż nie zanudzę was na śmierć. Lubię pisać i to chyba jedyne Hobby które mi pozostało. Resztę zeżarły żywcem problemy , depresja , fobia społeczna. Połknęły je niczym kraken , przeżuły i wypluły w otchłań głębin , nie pozostawiając nadziei ujrzenia światła słonecznego.
Posty będę się starać wstawiać często , o ile wcześniej nie pomyślę włączenia w życie mojego planu zamachu na samą siebie , lub gdybym miała szczęście , może potrącił by mnie jakiś samochód , albo hm.. (spadłabym z balkonu ?) Nie .. nikt nie uwierzy , że 14 -latka sama wypadła przez balkon. Tak więc :
Do zobaczenia !
Hunted Girl
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)