Hej !
No więc ... ostatnio pisałam , że coś się zmieniło. Mówiłam , że nie umiem opisać tego uczucia. Teraz potrafię ono było ulotne, spowodowane zdarzeniami i ,,zmianami". Nie wiem czy to coś pomogło ... pisałam , że tak.. ale ja... nie wiem co ja czuję , wiem jedno. Jest coraz gorzej. Brnę do otchłani ciemności bez wyjścia. Na początku świadomie , później zaczęłam się cofać , lecz nie na długo. Na jakiś czas stanęłam w miejscu. Nie miałam siły i... idę dalej do przodu. Coraz częściej jest mi wszystko jedno. Nauczę się czy nie , zjem jakąś przekąskę czy nie , porozmawiam z kimś czy nie. Wszystko mi zobojętniało. Problem w tym , że to wcale nie jest wesołe , gdy otwieram rano oczy z myślą ,, wstać czy nie" i gdyby nie to , że jest coś przez co muszę wstawać , to bym tego nie robiła. Światło mnie irytuje , wolę ciemność. Ludzie - brzydzę się nimi i boję się ich , nie ufam. Życie powoli coraz bardziej traci sens. Wizja ,, wstać czy nie" mimo wszystko zaczyna mnie przerażać. Bo ja wiem , że gdybym mogła to bym nie wstawała , nie wychodziła z pokoju... Co ja czuję ? Mam wrażenie jakbym na plecach miała głaz który mnie przygniata , powoli łamie kości. Złamie rdzeń kręgowy a ja z okrzykiem bólu na ustach , upadnę na kolana. Krew spłynie mi kątami ust , a ja bez siły upadnę na ziemię i nie wstanę. Moje serce .. czuje ból... Tak boli mnie serce. Mam wrażenie jakbym w środku miała bombę która zaraz wybuchnie a jednocześnie uczucie jakby ktoś obwiązał moje serce paskiem i ścisnął. Wszystko traci sens ....
Pięknie piszesz, to po pierwsze. Mimo to.. ta treść jest bardzo smutna, a smutniejsze jestto, że tak bardzo widze w niej odbicie siebie. Siebie samą, jeszcze sprzed kilku miesięcy, jednak czuję, że powowi powracają te stare nawyki..
OdpowiedzUsuń